sobota, 24 maja 2014

Rozdział 9

          "Co to znaczy kochać mężczyznę? To znaczy kochać go na przekór sobie, na przekór niemu, na przekór całemu światu. To znaczy kochać go w sposób, na który nikt nie ma wpływu." ~ Éric-Em­manuel Schmitt 
26.07.1990r 
   Mnóstwo przemyśleń na temat jednej osoby,ciągle, co noc,co każdy dzień,co lekcję,co przerwę... Dlaczego zakochałam się w chłopaku który jest postrzegany jako najgorszy uczeń,największy kobieciarz ? Cytat wyżej napisany tak bardzo pasuje do mojego nastroju. Teraz mogę wrzasnąć ,iż ROBERT JEST TYM JEDYNYM. Lecz czy on coś do mnie czuje ? I co z tego,że się pocałowaliśmy,i co z tego,że chodzimy na randki ? Może jest tylko dla mnie miły,aby później mnie wykorzystać. Postępował tak z wieloma innymi dziewczynami. Najgorsze w tym wszystkim jest to,że nie mogę się nikogo poradzić. Rob ma złą reputację,moi rodzice są ludźmi z wyższych sfer,nie zaakceptowaliby go,a koleżanki ze szkoły nienawidzą tego chłopaka... Także o moim uczuciu wie jedynie ten pamiętnik,ja oraz sam pan Bóg. Może będzie lepiej jak tak zostanie ? 

Wpis z pamiętnika mamy bardzo wzruszył dziewczynę. Camille sama chciałaby się tak zakochać,teraz wie ,że to niemożliwe. Jedyną osobą,która ją interesuje jest Mathew,co prawda zamienili kilka słów ze sobą .Poznali się wtedy kiedy pierwszy raz przyjechał swoją wypasioną bryką pod szkołę,w ogóle nie romantycznie... Zupełnie odwrotnie do przypadku mamy ! Dziewczyna przewróciła kilka kartek pamiętnika i zerknę na jeden z pierwszych wpisów:

12.09.1990r
    Spieszyłam się do szkoły,nie zaważając na innych ludzi przebiegałam między ulicami (otóż do szkoły mam 15 minut spacerkiem,nie opłaca mi się jeździć samochodem),więc biegłam ile sił w nogach. Po chwili moim oczom ukazał się budynek szkoły,ucieszona ,ponieważ zdążyłam, cała spocona udałam się w stronę wejścia. Stał przy nich chłopak palący papierosa jakby nigdy nic,spojrzał się na mnie i zaśmiał się,co brzmiało bardzo ordynarnie. Ja go zignorowałam,on jednak się do mnie odezwał 
-Hej,dlaczego taka morka jesteś ? - to był oczywiście podtekst. Ja natomiast skupiałam się na totalnym olewaniu jego.Co gorsze, nie mogłam wejść do szkoły,ponieważ zastawił mi drzwi całym swoim ciałem. 
-Muszę wejść do szkoły,spóźnię się,możesz mnie przepuścić ? -w końcu musiałam się odezwać ,myślałam,że chłopak będzie chciał czegoś ode mnie,że zaciągnie mnie w krzaki. Byłam przestraszona,lecz on odpowiedział
-Nie ma sprawy,w sumie to nawet nie wiem dlaczego do ciebie zagadałem,ale widzę,że podryw na morką dziewczynę nie działa na ciebie jak na inne dziewczyny,no i w sumie to mi się podoba... Pamiętaj ,że obserwuję cię już od dłuższego czasu. A teraz,proszę jaka świetna sytuacja się nam przytrafiła ! - uśmiechnął się figlarnie przepuszczając mnie w drzwiach, nic mu nie odpowiedziałam,byłam w wielkim szoku.

Japierdziele ! Kiedyś to nawet niby niewychowani chłopacy mieli klasę i zagadywali do dziewczyn i mówili takie rzeczy prosto z mostu... Camie pomyślała ,że musi pożyczyć Rose ten pamiętnik w niektórych sytuacjach jej tata okazuję się podobny do Mike'a ,lecz później okazuje się,że Robert otwiera swoje serce dla jej matki,Grece, stając się zarazem zupełnie innym człowiekiem. Ale Michael to inna bajka,tak samo jak Matt,żyjemy w innym świecie. A nadzieja okazuje się matką głupich. Camille po tych przemyśleniach momentalnie zmieniła zdanie,pamiętnik matki zostaje jedynie do jej dyspozycji. Nie chce ,aby jej przyjaciółka czytała coś,co będzie światełkiem w tunelu,bo później może nastać ciemność.

******************

        -Musimy pogadać na poważnie z Katy ! -stwierdziła Rosalie
-Myślisz,że to coś da ? Pokażemy jej tylko,że się przejmujemy - zaprotestowała Camie przeciskując się przez tłum uczniów na szkolnym korytarzu.Otóż ich "przyjaciółka" olewała je od jakiegoś czasu.
-Ja tam bym jej chętnie nawrzucała,że jest po prostu suką,która daje się każdemu i żeby się ogarnęła. Tak dla jej dobra...
-Lepiej na nią nie wrzucajcie-do rozmowy dołączyła się Olivia,była dziewczyna Mike'a ,która na początku roku zabawiała się z nim przy szkolnej szafce.
-A to dlaczego ? -zainteresowała się Rossie 
-Zrobi wam z życia piekło,sama tego doświadczyłam. Chodziło tylko o pewnego chłopaka, o reputację w szkole. Odwróciła wszystkich przeciwko mnie.... Widzę,że już powoli się na niej poznajecie i wiem co czujecie,ale lepiej udawajcie fałszywie miłe ! 
-Mówiłam ! -krzyknęła Camille 
-Spoko,rozważcie moje słowa-uśmiechnęła się dziewczyna oraz później przedstawiła się koleżankom. Katy opisywała ją jako wredną,przebiegłą sukę. Jednak jej opis był nieprawdziwy, Olivia była przemiłą osobą z którą Rose i Cam świetnie zaczęły się dogadywać. Okazało się,że dziewczyna zmieniła profil klasy i będzie chodzić z Rosalie na geografię. Dziewczyny postanowiły usiąść razem, tym samym zostawiając Kathren na lodzie. Jednak ona chyba sobie da radę...
-Osz kurde ! Patrzcie kto gada z Bellą ! - wykrzyknęła nagle Olivia,która już miała mówić coś o swoim byłym wskazała w stronę schodów gdzie w najlepsze Isabell gadała wraz z ich fałszywą przyjaciółeczką. 
-Żebyś słyszała jak po niej jechała -Camie pokręciła głową z niedowierzeniem
-Cała Katy - wzruszyła ramionami Olivia, wpatrując się ze złowieszczym wzrokiem na te suki,które to przed chwilą obczaiły dziewczyny od góry do dołu. 

******************

          -Bądźmy szczerzy,wyglądasz jakbyś wrócił prosto z całonocnej libacji - Alice spojrzała z politowaniem na swojego najlepszego przyjaciela,Mike'a.
 -Wszystko przez to,że całą noc nie mogłem zasnąć,plus naćpałem się przed szkołą - odpowiedział chłopak,patrząc się z zamulonym wzrokiem na swoją rozmówczynię
-Nie możesz się tutaj pokazywać w takim stanie,poczekaj tylko,aż jakiś nauczyciel się domyśli - ostrzegła go dziewczyna
-Nikt się nie domyśli,wiesz,że mój urok osobisty jest ponad wszystko - objął przyjaźnie swoją koleżankę
-Nawet u profesora od Angielskiego ? - wyrwała mu się z objęć 
-Myślę,że tak,zawsze uważałem ,że on jest gejem. Widziałaś jego różową koszulę ? Nawet jakbym był jego orientacji to nie poleciałbym na taką stylówę-zaśmiał się 
-Nawet gadasz jak naćpany,chociaż w sumie to u ciebie normalka 
-Ano widzisz,moja droga nie sraj już tak. Nic mi się nie stanie - przytulił się do dziewczyny 
-Jesteś głupi,tyle ci powiem - pokręciła głową z zażenowaniem
-A ty jesteś za mało wyluzowana,no tak profil mat-fiz mówi sam za siebie-dał jej lekkiego kuksańca 
-Bardzo śmieszne humanisto ! - Alice uśmiechnęła się blado i pobiegła na lekcje,ponieważ nie mogła się spóźnić,baba od fizyki by ją zabiła. Michael jednak był dziś bardzo wyluzowany,więc powoli spacerował po korytarzu podśpiewując sobie "Last Christmas" ,które po raz setny leciało w radiowęźle. Nagle zauważył swoją byłą,Olivię
-Hej piękna - przywitał się całusem w policzek 
-Naćpałeś się ? 
-Twoja niska samoocena mnie przeraża, myślisz,że tylko naćpani postrzegają cię jako atrakcyjną kobietę ? 
-Tak-minęła go patrząc się z politowaniem. Za nią biegła Rosalie 
-Ej w której sali mamy geografię ? -krzyknęła 
-O następna piękna idzie - puścił oczko blondynce
-O głupi się odezwał - zapyskowała mu 
-Zawsze musisz być taka niemiła ? -chłopak przybrał udawaną smutną minę 
-Tak
-Ale ja myślę,że musimy poważnie pogadać- szepnął jej na ucho 
-To dopiero wtedy ,kiedy marihuana przestanie działać - usłyszała to Olivia i pociągnęła Rose za rękę
-To jest dopiero idiota -westchnęła była Mike'a,kiedy nie było już go na polu widzenia.
-Wiem,wiem - zaśmiała się Rossie
-I tak gratulacje dla ciebie,że się do niego nie przymilasz. Tak trzymaj - puściła oczko do koleżanki i razem weszły do sali od geografii. Fałszywa Katy oczywiście zajęła miejsce tuż obok Belli, szeptając coś jej na ucho spojrzała się na spóźnione dziewczyny z wyższością i powróciła do rozmowy z nową przyjaciółką. Olivia i Rosalie wybrały ostatnią ławkę ,zaraz za koleżanką Isabell,która kiedyś siedziała wraz z dziewczyną,teraz biedulka nie miała z kim dzielić miejsca w ławce. Widząc je odwórciła się patrząc smutnym wzrokiem.

______________________________________________________

Dobra no na tyle. Wena mnie zupełnie opuściła,ostatnie rozdziały jakoś ciężko mi się pisze :< Mam nadzieję,że niebawem wrócę do dobrej formy ! 
Emily

   

środa, 21 maja 2014

Rozdział 8

    2 miesiące później   

          Peter'a nadal nie ma w Los Angeles, Katy zerwała z Michaelem,był za biedny jak dla niej,więc przeskoczyła na Matt'a (od czasu kiedy chłopak podjechał swoim czerwonym,nowym Ferrari,cóż taka dziewczyna jak ona musi mieć porządnego partnera). Camie jest w rozpaczy nie tylko z powodu wyjazdu babci,która została u nich całe 2 miesiące ale także,ponieważ występ taneczny który wyszedł grupie prześwietnie nie miał wpływu na stosunek Mathew do niej ,on zaczął zwracać uwagę na Kathren... Rose też nie emanowała radością, Mike znalazł sobie jakąś nową ofiarę, Hellen (śliczna brunetka z innej szkoły) Tyle,że Rossie nie zdawała sobie tak naprawdę sprawy z tego,dlaczego jest smutna. Udawała nawet szczęśliwą,kiedy to Michael zaczął ją totalnie olewać (nie odzywają się,ani nie witają już przez dobry miesiąc). Ale oczywiście nie zabrakło nowych znajomości przez ten czas. Camie chciała wzbudzić zazdrość Matthew przymilając się do pewnego Sam'a,kiedy to jej przyjaciółka zaczęła stosować ta samą taktykę (zupełnie nieświadomie) teraz ciągle gadała z jednym z przystojniaków szkolnych, Erick'iem,szatynem o niebieskich oczach,lecz bidulka wmawiała sobie ,że właśnie to on jej się podoba. Ale może przestańmy drążyć temat zauroczeń i romansów ? Michael ma podbramkową sytuację w domu, rodzice ciągle gadają ,że nie mają kasy, a w dodatku traktują go jak gówno.Od czasu kiedy to przyszedł list ze szkoły informujący ,iż chłopak ma nieusprawiedliwione 20 godzin lekcyjnych !  Teraz ma karę i ponadto musi chodzić na każdą lekcję (nawet na bezsensowną filozofię) Jakby jeszcze było tego mało,Mike nie ma zadowalających ocen. Dlatego rodzice faworyzują ,jego siostrę, Angelin'e ,piękną oraz inteligentną studentkę prawa.
Camille też nie ma za wesłoej sytuacji rodzinnej. Co każdy wieczór czyta ze łzami w oczach, rozdział pamiętnika matki. Miała kobieta szczęście,iż poznała ich tatę już w liceum... A właśnie, co do ojca to nic nowego,cały czas w rozjazdach. Zarabiając grube pieniądze ma rodzinę w głębokim w poważaniu, najpierw pozbył się swojego syna ,jeden problem z głowy,teraz tylko wystarczy czekać,aż wyśle gdzieś Camie... Bez Peter'a ten dom jest taki nudny, ciemny, przerażający (szczególnie ,wtedy kiedy Camille musi spać sama jak palec w wielkiej posiadłości) . Dobrze,że ma swoją przyjaciółkę, Rose. Lecz ona jest zajęta przygotowaniami do świąt Bożego Narodzenia. Jak wiadomo w LA coś takiego jak śnieg nie istnieje, romantyczna Rossie zawsze chciała go zobaczyć,wyjść o parunku na dwór,powdychać mroźne powietrze i patrzeć na spadające płatki,które delikatnie lądują na ziemi. Wtedy na pewno czuje się prawdziwą,świąteczną atmosferę. A dziś jest 20 stopni i ani jednej chmurki,świetny 14 grudnia ! Już za tydzień przyjeżdżają do niej kuzyni z Niemiec,ciekawe czy znowu przyniosą jej,podobnie jak w tamtym roku, jakże najprawdziwszy śnieg w słoiku (mniejsza z tym,że roztopiony)

*******************

-Co mi kupisz na gwiazdkę ? -zaszczebiotała Katy do Matt'a 
-Niespodzianka - zaśmiał się chłopak,mina mu zrzedła ,kiedy to zauważył swojego kumpla Mike'a ,który patrzył się na nich smutnym wzrokiem. 
-Ojej Michael,chyba ci zazdrości ,że ze mną siedzisz-Kathren już po raz setny pokazała swoją jakże "skromną" stronę.
-On cię nie kochałwięc nie zazdrości. Myślę,że po prostu on ma problem w tym ,aby się zakochać. Jest po prostu nieszczęśliwym człowiekiem,który wcale nie potrafi sobie poradzić z kobietami,przynajmniej tymi które się mu naprawdę podobają- chłopak mówił czystą prawdę, Michael czuł się bardzo samotny,pomimo tysiąca adoratorek i miliona znajomych no i dziewczyny,która była następną nic nie znaczącą częścią jego życia. Dziś jeszcze chłopak nie zdążył na pierwszą lekcję,tym samym dostając opierdziel od ostrej profesor od matmy. Na przerwie z radiowęzła chamsko były puszczane świąteczne piosenki o miłość. "Last christmas I gave you my heart,but the very next day,you gave it away" ,Mike był naprawdę wkurzony słysząc to po raz milionowy ! Piosenki o prawdziwej miłości doprowadzały go do szału, w tamtym roku może i to mu  nie przeszkadzało,ponieważ mógł w ich rytm tańczyć na korytarzu wraz z Jess. 
-"Teraz zagramy piosenkę All I want for christmas is you ,specjalnie dla Ashley od Tom'a" - usłyszał głos dziewczyny przemawiającej przez mikrofon ,no proszę nawet jego najlepszy przyjaciel ma dziewczynę z którą mu się wspaniale układa,jeszcze dedykuje jej piosenki,no pięknie. 
-Siema stary - nagle podszedł do niego jego dobry kumpel z pierwszej klasy, Alex 
-Cześć- uśmiechnął się do kolegi
-Idziemy na szluga ? -to samo pytanie zadawał codziennie
-Nigdy nie odmówię ci Alex'ie- poszli w stronę męskiego kibla. Oczywiście jak na złość musieli minąć Rose z tym jej przydupasem,Erick'iem. Michael się wkurzył,na to w jaki sposób ona na niego patrzy i z nim gada,postanowił do nich podbić i jak gdyby nic przywitać się z dziewczyną. Pomimo tego,że pomyśli,że jest głupcem który najpierw ją olewa,a później podchodzi. 
-Cześć-musiał dotknąć ramienia dziewczyny,ponieważ ona była wpatrzona w swojego rozmówcę 
-Hej-odwracając się w stronę Mike'a popatrzyła się na niego z politowaniem. Lecz chłopak cmoknął ją w policzek,zmroził spojrzeniem jej rozmówcę i poszedł za Alex'em. 
-Kto to był?- zapytał się Eric 
-Kolega-westchnęła Rose,która jeszcze przed chwilą odprowadzała Michael'a wzrokiem, dopóki nie zniknął  z jej zasięgu wchodząc do kibla.
-Ano tak to ten okropny amancik-pokręcił głową jej rozmówca
-Dlaczego okropny ? 
-Raz mi zabrał dziewczynę i ciągle coś do mnie miał,szkoda gadać- kiedy chłopak obgadywał szkolnego "amancika" Rose zrobiło się smutno,ona nigdy w życiu nie powiedziałaby tak na Mike'a ,chociaż miała  niepodważalne dowody na jego złe zachowanie.
-Jeśli ci zabrał dziewczynę,to tylko o niej źle świadczy,a nie o nim- Rosalie zaczęła bronić kolegę
-Mógł się do niej nie dopieprzać 
-A ona mogła się mu nie dawać,proste-złośliwie się uśmiechnęła
-Oj Rossie,nie radziłbym ci go bronić,nawet jeśli ci się podoba,to pamiętaj ,że to taki typ który to wykorzysta ,przeleci cię i zerwie - Erick przybrał wredny wyraz twarzy i bez pożegnania odszedł. Dziewczyna miała mętlik w głowie,a wydawało się jej ,że już potrafiła nie myśleć o Michael'u. Teraz wszystko powróciło,to przez to,że podszedł. Zadzwonił dzwonek na lekcje,Rose leniwie poszła w stronę sali od geografii ,kiedy w tle,na złość z głośników leciał utwór "Merry Christmas Everyone". Rosalie nie miała humoru,aby słuchać, beznadziejnych piosenek o miłości... 

*******************

          Camille miała biologię,biedna była pogrążona w tak melancholijnym nastroju ,iż spóźniła się 10 minut. Baba na nią nawrzeszczała,lecz to był pikuś w porównaniu do tego ,co teraz czuła. Widziała jak Matt całuje się z Katy (suka z niej) ,ponad to tata napisał jej głupiego sms'a,którego treść brzmiała następująco "Córeczko,przepraszam,ale nie będę w stanie przyjechać na święta,dzwoniłem do rodziców Rosalie w tym roku z nimi spędzisz tą wigilię". Dziewczyna miała łzy w oczach czytając tą wiadomość,chyba to ją bardziej dopiło ,niż igraszki Kathren i Mathew. Chciała chociaż raz w życiu spędzić z ojcem wigilię,taką normalną w rodzinnej atmosferze. Gratulacje w ogóle dla niego,iż pomyślał,że Cam zostanie sama i zadzwonił do państwa Donnel.... 
-Camille Morgan do odpowiedzi -wrzasnęła pani Hillton. Super ,zgarbiona dziewczyna podeszła do tablicy,miała narysować jakąś krzyżówkę,lecz akurat dzisiaj jej mózg odmówił współpracy. Pani profesor powrzeszczała na nią,litując się i dając jej jedynie minusa.
-Następnym razem uważaj na lekcjach,nie rozmyślaj tyle ! -upomniała ją swoim ostrym tonem
-Dobrze,przepraszam-Camille odezwała się skruszonym głosem. Nie dotrzymała obietnicy,resztę lekcji spędziła na odliczaniu czasu do przerwy. Kiedy zadźwięczał dzwonek to wszyscy jak na zawołanie zaczeli się pakować,po kilku minutach Cam znalazła swoją przyjaciółkę na korytarzu.
-Rose,nie uwierzysz jaki mam okropny dzień - przytuliła się do niej
-Ja też nie mam za wspaniałego-westchnęła Rossie i opowiedziała o sytuacji która zdarzyła się na poprzedniej przerwie,lecz jej rozmówczyni miała większy powód do smutku...
-Ej może pójdźmy na szluga,mam ochotę zapalić-wrzasnęła Camie
-Dobra,tylko,że od kogo załatwimy przynajmniej dwa papierosy ? - Oczywiście Rose pierwszy na myśl przyszedł Mike...
-Może Katy ma ? Pofatyguję się jedynie za szluga do tej suki. Najpierw zarywa do Michael'a ,a teraz do Matt'a,ja nie wierzę-Cam pokręciła głową 
-Czujesz teraz to co ja,chociaż w sumie to nie... 
-O wreszcie się przyznałaś ! -znowu przytuliła przyjaciółkę
-Do czego niby ? 
-Do tego,że Michael ci się podoba,nie rób ze mnie debilki ! 
-No dobrze,jejku - Rosalie zrobiła się czerwona,co nie zdarza się zbyt często. 
Dziewczynom w ostateczności udało się załatwić fajki od przydupaska Camille,Sam'a . Uradowane wparowały do kabiny w damskiej toalecie.
-Nie dziwię się ,że Mike tak często chodzi palić w szkole. To relaksuje ! -przyznała Rose
-No i to jak -uśmiechnęła się do niej przyjaciółka. W głośnikach tym razem dźwięczała jakaś kolejna piosenka o świątecznej miłości,lecz dziewczyny właśnie w tym momencie zapomniały o problemach. Piosenkę miały głęboko gdzieś. 

___________________________________________________

Ufff,po wielu poprawkach oraz kasowaniach ,rozdział nareszcie gotowy ! Przepraszam,że nie wstawiłam go wcześniej,ale wena mnie całkowicie opuściła,a poza tym miałam dużo na głowie. A teraz życzę wam miłego czytania :) 

Emily ♥ 



niedziela, 18 maja 2014

Rozdział 7

          "Witaj przyjacielu ! Pewnie domyślasz się kto pisze,największy zaliczać w szkole  (oczywiście teraz nr 1,ponieważ Ty siedzisz w jakiejś dziurze) Właśnie jak tam jest ? Przeleciałeś już jakąś laskę ? Bo ja tak,ma na imię Katy. Teraz chodzimy ze sobą,ale mam wyrzuty sumienia. Nigdy nie zdarzyło mi się żałować dobrego sexu,lecz teraz wiem,że nie poczułem,tego czegoś specjalnego... Za Jess przestałem tęsknić,ale zaintrygowała mnie pewna dama... Nie wiem co robić z tym fantem,nie potrafię się do niej normalnie odezwać,tracę przy niej pewność siebie,a w dodatku ona jest dla mnie niemiła ! Można powiedzieć,że jestem w gównie,bo w dodatku Kathren jest jej przyjaciółką,jak ona się dowie o naszych "małych" igraszkach ,to w przyszłości mi nigdy nie uwierzy i nie zaufa. Pomóż mi stary ! Doradź mi ! Bo nie ma nikogo innego kto by powiedział co mam robić. A moje własne decyzje okazują się porażką. 
Pozdrawiam, Michael "

Chłopak napisał list,zaadresował go i popędził na pocztę. Wziął swoją deskorolkę ,więc podróż zajęła mu niecałe 10 minut. Kiedy już kupił znaczek i wsunął list do skrzynki postanowił wybrać się do domu Morgan'ów ,gdzie miał nadzieję zastać siostrę Peter'a której jeszcze nie poznał. Po kilku minutach dotarł do swojego celu, zadzwonił do drzwi. Czekał chwilkę,aż otworzy mu dosyć ładna,niska dziewczyna o długich,brązowych falowanych włosach.Niewiasta zrobiła zdziwione spojrzenie,to jasne,Mike na pewno był ostatnią osobą której się tutaj spodziewała.
-Witaj,pomyślałem sobie,że będzie miło,kiedy to poznam siostrę swojego najlepszego przyjaciela- uśmiechnął się szeroko
-Spoko,ale najpierw może wejdziesz ? Sussie zrobiła przepyszne tiramisu !- Chłopak przystał na propozycję koleżanki. Usadowił się na skórzanej kanapie w salonie,dziewczyna przyniosła ciasto i kawę.
-Camille w ogóle - podała mu rękę
-Mike- odwzajemnił uścisk
-Chcesz pewnie porozmawiać o Peter'rze -nie zabrzmiało to jak pytanie
-Nie do końca, chciałem po prostu tutaj przyjść,ostatni raz kiedy tu siedziałem był jakoś na początku wakacji na tej pamiętnej imprezie...
-Jakie szczęście,że mnie na niej nie było-Cam się uśmiechnęła
-A co pojechałabyś z Peter'em do tego ośrodka ?
-Chyba nie... Tata wie ,że mi taki pomysł nawet do głowy nie przyszedł . Chociaż myślę,że ukarał go bardziej za tą prostytuktkę,nie za imprezę-wyznała ze smutkiem w oczach
-Byłem przy tym,a jako przyjaciel powinienem go ogarnąć,chociaż nie spodziewałem się dziwki... , przepraszam- Mike zrobił skruszoną minę
-Nie masz za co przepraszać ! To wina Peter'a i tylko i wyłącznie jego - Dziewczyna pokręciła głową i słysząc dźwięk dzwonka niechętnie podniosła się z kanapy. Po chwilii przyszła wraz z ....Rose ?
-Cześć-chłopak widząc blondynkę podniósł się i pocałował ją w policzek
-Hej, nie jesteś ze swoją dziewczyną ? -odburknęła Rossie
-Dziś daję przerwę swojemu językowi no i wiesz nie tylko temu mięśniowi - uśmiechnął się szelmowsko, co zdaniem Rosalie wyglądało niezmiernie atrakcyjnie.
-Nie zamierzam znać szczegółów twego erotycznego życia prywatnego,wybacz - Rossie odparła ironiczynym tonem siadając na fotelu
-Ojj jaka szkoda tyle do opowiadania... Na przykład sex w samochodzie z Katy jest bardzo interesującym tematem ,żebyś wiedziała jak dobrze to robi - złośliwie kontynuował temat,chciał się podroczyć z piękną dziewczyną przy okazji zobaczyć jej reakcję
-Serio ? Zrobiliście to w samochodzie ? Poza tym ona się tobie dała ? - zaśmiała się
-Co w tym śmiesznego ? Najnormalniejsza rzecz na świecie !
-To jest śmiesznego,że jest na tyle głupia aby dawać się,bez obrazy, ruchaczom szkolnym- Dziewczyna już nie chciała słuchać opowiadań Mike'a ,więc wyszła z pokoju do Camille która przygotowywała coś w kuchni.
-Proszę,ogarnij go -szepnęła przyjaciółce do ucha
-Dlaczego-zaśmiała się jej rozmówczyni
-Opowiada mi o sexie z Katy w samochodzie !
-Coooo ? On się z nią przeleciał ? -wykrzyknęła Cam
-Nie ładnie tak rozpowiadać ploteczki - Michael obserwował całą sytuację oparty o framugę drzwi
-Mogłeś mi tego nie mówić ,powiem szczerze ,że ten news rozszedłby się po całej szkole jak świeżutkie bułeczki - Rossie triumfalnie uśmiechnęła się
-Nie rozpowiesz tego,wyjdzie na to,że nie jesteś zbyt bardzo dobrą przyjaciółką,bo o siebie nie mam co się martwić. Taka opinia kręci inne laski.
-Katy nie jest moją przyjaciółką-powiedziała przez zęby. Denerwowało ją zachowanie tego chama !
-A ciekawe dlaczego ?  Czyżby zazdrościsz jej czegoś ? - Michael najwidoczniej nie potrafił pohamować swojego przekamarzania się. Zdaniem chłopaka Rose wyglądała słodko ,kiedy się wkurzała.
-Niby czego ? Utraty wianka z posranym chłopakiem,który myśli tylko o jednym ? Śmieszny jesteś ! Nic tu po mnie,chciałam sobie porozmawiać na osobności z Camille,lecz jednak musiałeś się tutaj zjawić. NARA ! - Rosalie odwróciła się na pięcie trzaskając drzwiam. Co za dupek,co za dupek. Jak może się do niej tak odzywać ?! Co to za domysły w ogóle ? Ona nie zazdrości Katy ! Jeśli chodzi o sex to tylko z chłopakiem który będzie ideałem dla niej,romantyczny,przystojny,nie chcący tylko jednej rzeczy, uprzejmy,miły,nie drażniący się z nią ! Przemyślenia przerwał jej dźwięk kółek od deskorolki,odwróciła się i oczywiście ujrzała Michaela. Można było przyznać,iż prezentował się świetnie,założył krótkie jeansowe spodenki ,do tego czarną bluzkę na ramiączka z białą kieszonką i wyciętymi bokami,które obnażały kawałek jego torsu do tego krótkie białe Conversy. Przystojny blondyn bez słowa wyprzedził dziewczynę, z uśmiechem na twarzy puszczając jej oczko.

****************

          Camille ucieszyła się,iż Mike wybiegł tuż za Rose. Dziewczyna teraz miała wolną chatę,więc mogła poćwiczyć hip hop'owy układ do piosenki "Can't hold us",która perfekcyjnie pasowała do tego typu tańca. Zaczęła tańczyć,ten sport był dla niej uwolnieniem się od natłoku myśli. Mogłaby tak przez cały dzień,gdyby nie fakt,iż jest to bardzo męczące. Niestety zdążyła zrobić zaledwie kilka pierwszych kroków,kiedy to jej tata przerwał jej zajęcie.
-Przeszkadzasz mi,nie widzisz,że jestem zajęta ? -Cam odparła ordynarnie
-Widzę,ale chciałem ci powiedzieć,że wyjeżdżam jutro do Hiszpanii-odparł pan Robert
-Super-odburknęła mu córka
-Wiem,że nie jesteś ucieszona z tego powodu,ale muszę tam jechać- pan Morgan miał sieć hoteli na całym świecie i chociaż raz w roku musiał przyjechać na kontrolę do każdego.
-Już wszystko?- Camille się niecierpliwiła,chciała powrócić jak najszybciej do ćwiczenia układu
-Nie,jutro też przyjeżdża tutaj babcia Tina-uśmiechnął się
-Serio ? To świetnie -dziewczyna tego się nie spodziewała i naprawdę się ucieszyła,babcia jest mamą taty i to właśnie ją Cam kocha najbardziej z całej rodziny,nie dość,że robi pyszne ciasta,to jeszcze jest wspaniałą osobą,która zawsze wysłucha problemów biednej nastolatki. Wuczka będzie mogła jej opowiedzieć o Mathew,czy naprawdę Sussie dobrze jej poradziła?  Właśnie,co do tego chłopaka, Camie nie mogła przestać o nim myśleć,ciągle w głowie siedział jej jego obraz. To dosyć głupie,jeśli zaprząta sobie nim głowę,chociaż w ogóle go nie zna... Tata dziewczyny znacząco odchrząknął. Camille się wzdrygnęła
-Świetnie ,że się ucieszyłaś,a teraz ci nie przeszkadzam -mówiąc to oddalił się w korytarzu,oczywiście nie zamykając drzwi za sobą. Dziewczyna cicho westchnęła i powróciła do poprzedniego zajęcia. Musi się teraz ostro wziąć,aby zaimponować nieznajomemu brunetowi !

*******************

          Rose wróciła do domu strasznie poddenerwowana,nie mogła sobie na spokojnie porozmawiać z Camie. Wszystko przez tego idiotę...
-Rossie,ty już tak szybko w domu ? - mama dziewczyny wyszła z kuchni
-Tak,wyobraź sobie,że Camille miała nieproszonego gościa,więc nici z naszych sekretnych pogawędek- wzruszyła ramionami
-I dlatego jesteś taka zdenerwowana ? 
-Skąd wiesz,że jestem zdenerwowana ? 
-To widać skarbie-pani Jasmine się uśmiechnęła i wróciła do kuchni,z której wydobywał się intensywny zapach zapiekanki. Mama Rose była świetną kucharką, Peter uwielbiał przychodzić tutaj na obiady. Zachwalał jedzenie,podlizując się w ten sposób pani Donnel,która to niejednokrotnie podejrzewała,że jej córka oraz Peter są parą. Jednak niedawno uzmysłowiła sobie,że się myliła. 
-Szkoda,że nie ma Peter'a pewnie przyszedłby do nas na zapiekankę-Rosalie już przebrana w domowe ciuchy zeszła do kuchni. Chwilę później w pomieszczeniu pojawiła się nieznośna siostra dziewczyny, trzynastoletnia Hannah. 
-Mamo nie lubię zapiekanki - już musiała zacząć narzekać 
-Kochanie,czy kiedykolwiek jej próbowałaś ? -pogłaskała po głowie młodszą córkę
-Nie,ale śmierdzi 
-Sama śmierdzisz - przewróciła oczami Rosalie,nienawidziła ,kiedy ta gówniara ciągle miała muchy w nosie
-Chyba ty ! - oburzyła się Hannah 
-Rose,wyjdź lepiej i wróć jak cię zawołam - błagalnym tonem poprosiła mama. Wiedziała,że rozpoczęcie kłótni dziewcząt kończy się zawsze bójką. Rossie nie miała siły aby się wykłócać któryś raz w ciągu tego dnia,więc posłusznie opuściła pomieszczenie i weszła do swojego pokoju,gdzie postanowiła odrobić pracę domową. Ale najpierw włączyła komputer, postanowiła przyjąć zaproszenie do znajomych  od Michael'a. Pewnie Katy zaraz będzie coś gadać ,jak to Rose może mieć jej chłopaka w znajomych ,jak to się stało ? Oczywiście dziewczyna przewidziała to, po chwili dostała wiadomość od Kathren "oooo widzę,że dodałaś do znajomych mojego chłopaka :* " , Rosalie odpisała jej "To dobrze widzisz ,teraz muszę już lecieć,bo weszłam na chwilkę,a praca domowa wzywa ♥ papa" ,nie chciało jej się pisać,więc wyłączyła komputer i wzięła się za odrabianie lekcji. Oczywiście dźwięk telefonu musiał przerwać jej pracę. 
-Halo ? 
-Witaj Rose-usłyszała głos Peter'a 
-Peter ? W jaki sposób się do mnie dodzwoniłeś ? -dziewczyna była zdziwiona
-Mam swoje sposoby,tak czy siak mam minutkę,więc chciałem cię powiadomić ,iż wyjdę z tego psychiatryka dopiero w maju.... - jego głos wcale nie wyrażał smutku 
-Jak to ? Myślałam ,że chociaż na święta dostaniesz przepustkę !
-Nie dostanę... Dałaś Mike'owi namiary do mnie ? 
-Tak...-Akurat musiał jej przypomnieć o tym dupku. 
-Dzięki wielkie,szkoda,że jeszcze nie zadzwonił. Mam mu tyle do opowiedzenia !
-A mi to nie masz? - Dziewczyna powiedziała obrażonym głosem 
-Nie,bo to sprawy męsko męskie ! A teraz spadam ,bo nie mogę wzbudzać podejrzeń. Powiedziałem,że dzwonię do ojca,papa - Rozłączył się, jego rozmówczyni nawet nie zdążyła mu odpowiedzieć.... 

________________________________________________________

Przepraszam,że dodaję tak późno ten rozdział,ale w weekend miałam mnóstwo zajęć,więc nie miałam czasu na napisanie całego rozdziału. Miłego czytania 
Emily ♥



piątek, 16 maja 2014

Rozdział 6

          Kathren Fultz zawsze miała powodzenie u chłopaków. Słodka,prześliczna,urocza tak o niej myśleli inni. Pewność siebie była jej największym atutem. Zawsze chodziła z podniesioną głową, zagadywała do chłopaków. Teraz było podobnie,nawet gdyby nie wpadła na Mike'a toby i tak wcześniej czy później nawiązała z nim jakąś rozmowę. Chłopak ewidentnie okazywał zainteresowanie jej osobą,na pewno będą ze sobą,a dziś idą na randkę ! Już za 2 godziny ma stawić się przed kinem,a teraz bierze orzeźwiającą kąpiel. Zaraz po małym relaksie musi wybrać ubrania, dziewczyna postanowiła założyć idealny komplet na randkę. Ołówkową ,obcisłą czarną spódniczkę,różową koszulę typu "mgiełka" oraz śliczne,różowe sandałki na koturnie. Przed wyjściem zerknęła na lustro ,wyglądała zjawiskowo ! Dziś postanowiła pojechać samochodem,więc z garażu wyprowadziła czarne Porsche,to cacko dostała od tatusia na urodziny. Jakie szczęście,ze pochodzi z bogatej rodziny,nie mogłaby pokazać się w byle jakim gruchocie. Po 10 minutach była już przed kinem,obiekt jej zainteresowania już czekał przed budynkiem ze ślicznym bukietem czerwonych róż. Katy uśmiechnęła się szeroko widząc widok oczekującego przystojniaka z kwiatami , podeszła do niego,na powitanie cmoknęli się w usta !
-Na co chcesz iść ? - Mike zaczął rozmowę
-Hmmm,najpierw może zobaczmy repertuar-odważnie wzięła chłopaka za rękę i tak weszła z nim do środka. Musieli wyglądać nieziemsko,ponieważ dużo dziewczyn patrzyło się na nich ze wzrokiem pełnym zazdrości. Jak wspaniale będzie jak się w szkole tak pokażą ! Reakcja Isabell byłaby pewnie najlepsza !
Para po długim namyśle i wymianie poglądów postanowiła iść na romansidło,którego zresztą i tak nie oglądali. Przez cały seans całowali się namiętnie siedząc na tylnych siedzeniach,dosłownie jak w filmie. Wychodząc z kina Michael bardzo chciał zobaczyć jej samochód. Szli na parking pełni pożądania, otóż Mike wcale nie chciał oglądać jej wozu,usadowili się na tylnych siedzeniach. Od razu przeszli do całowania, chłopak był w tym świetny,delikatny a zarazem intensywny. Katy poddała się impulsowi i zaczęła ściągać bluzkę ze swojego partnera,on natomiast był zdziwiony,nie spodziewał się ,że to ona zacznie.Uradowany odwdzięczył się jej odpinając wszystkie guziki różowej koszuli, która po chwili wylądowała na przednich siedzeniach. Dziewczyna cichutko się zaśmiała,Mike patrząc się na nią uwodzicielsko, kontynuował ściągnie całej jej garderoby całując ją i robiąc przy tym parę malinek na jej nagim,szczupłym ciele. Kathren była cała w skowronkach,kiedy póniej przeli do uprawiania sexu,ale nie liczyła się z konsekwencjami. I nie chodzi o ciąże ! Spokojnie Michael zawsze nosi przy sobie paczkę Durex'ów.

*******************************

          Rose spędziła całą sobotę w posiadłości u Morganów. Wraz z Camie zajadały się popcornem oraz oglądały komedie romantyczne. Kupiły również piwo na podrobioną legitymację,więc po kilku  porządnych łykach wzięła je wena na rozmowy
-Ciekawe co robią Katy i Mike - Rossalie myślała o tym cały dzień 
-Uważam,że ona mu się pewnie dała i nic z tego nie będzie,nie musisz się martwić,kochana- Camie przytuliła przyjaciółkę
-Ale,skąd wiesz,że się martwię ? 
-Myślisz,że jestem ślepa? Spędzam z tobą wystarczająco dużo czasu,aby zauważyć,że Michael ci się podoba ! - przyznała
-Dobra,tobie mogę powiedzieć. Tak podoba mi się,ale jest zaliczaczem,znaczy ma taką opinię 
-Hmm no i na takiego wygląda...-dodała Camille
-No właśnie,muszę przestać o nim myśleć i mówić ,lepiej włączmy następny film. Może American Pie ? - Rose miała świetny pomysł co do filmu,śmiały się do rozpuku,szczególnie w momencie,kiedy to jeden z bohaterów masturbował się "wchodząc" w szarlotkę. 
-Jak widzę takie sceny to od razu pojawia mi się przed oczami Peter - zaśmiała się Cam 
-Racja ,też tak mam ! Cholernie za nim tęsknię- Rossie zrobiło się smutno ,kiedy to przeleciały jej w myślach wszystkie wspomnienia dotyczące jej przyjaciela.
-Myślisz,że niedługo wróci ? Tata nic mi nie chce powiedzieć,a on jest jedyną osoba,która ma z nim kontakt... 
-Ej,Cam ! Mam wpsaniały pomysł ,jeśli wujek ma kontakt to albo ma adres albo numer telefonu ! Więc trzeba to znaleźć !
-Jesteś geniuszem ! -Camille wstała i zaczęła skakać,a później pocałowała przyjaciółkę w policzek- szukamy ! -dodała. Dom Morganów był przeogromny,lecz dziewczyny nie traciły nadziei ,przeszukały każdy zakątek,lecz nic nie znalazły. Smutne,pozbawione jakichkolwiek szans położyły się na łóżku ,obydwie w milczeniu zastanawiały się gdzie może być schowana jakaś kartka z numerem. Nagle Camie się podniosła i wybiegła z pokoju,po chwili wróciła z małym wydrukiem. Była to ulotka tego ośrodka,numer telefonu,adres,wszystko. Szybko zrobiły zdjęcie telefonem i wykręciły podany numer, Camille wstydziła się mówić ,więc Rose nie miała innego wyjścia 
-Dzień dobry,ośrodek pomocy trudnej młodzieży w Fox Lake,w czym mogę służyć ? - usłyszała kobiecy głos
-Dzień dobry,chciałabym porozmawiać z Peterem Morganem,jestem jego siostrą,tata kazał mi coś jemu przekazać-Rosalie skłamała,lecz jej ton był jak najbardziej przekonujący 
-Dobrze,dobrze już go podaję do słuchawki- po minucie dziewczyny usłyszały jego głos i od razu przełączyły telefon na głośnik
-Peter ! Tęskniłyśmy -wydarły się chórem 
-Rose? Camie ? ,jak się cieszę ,że was słyszę ! Co tam u was? - Peter był najwyraźniej ucieszony 
-A nic ciekawego,lepiej ty opowiadaj jak tam ! - powiedziała Rosalie 
- A spoko,poznałem dużo ludzi,jednak oni nie dorównują wam no i mojemu kochanemu Mike'owi,właśnie mogłybyście podać mu numer do tego psychiatryka ? 
-To nie psychiatryk -poprawiła go siostra 
-Jak wygląda Mike ? -zapytała się Rossie,spodziewała się co usłyszy...
-Blondyn  o ciemnym odcieniu włosów,brązowe oczy ,średni wzrost ,moje dorgie powinnyście go kojarzyć,pewnie każda laska na niego leci !
-Wiesz,Michael'ów w naszej szkole jest pewnie tysiąc,dosyć znane imię i nie zamierzam podawać jemu żadnego numeru ! -Rose wybuchła na samą myśl stania z nim twarzą w twarz 
-Dlaczego? Fuck muszę kończyć bo to grube babsko zmierza w moim kierunku. Dajcie numer Manson'owi,bez gadania,chyba ,że się go wstydzisz-śmiejąc się głupkowato rozłączył się. 

****************************

         -Masz dziś zlecenie - Cam puściła oczko 
-Nie podam mu tego numeru ! Za żadne skarby - oburzyła się Rosalie. Właśnie jechały jej samochodem do szkoły,więc byłoby świetnie gdyby Camille nie mówiła jej właśnie w takiej chwili o takich rzeczach. Kiedy podjechały pod szkołę zauważyły Katy idącą za rękę z Michaelem ! Nie możliwe ,nie możliwe...
-O kurde! Oni są razem ?! - wykrzyknęła Cammie 
-Najwidoczniej,coś wielkiego musiało się wydarzyć na randce - Rose miała już popsuty dzień. Idąc na lekcje musiały akurat natknąć się na nich na korytarzu,dziewczynę zdziwiło,kiedy to Mike dał jej całusa w policzek na powitanie.Pech chciał ,że Katy zawołała nauczycielka od angielskiego,a Cam postanowiła iść do szafki, specjalnie zostawiając Rosalie sam na sam z Michaelem. Chłopak patrzył się  zbyt intensywnie ,więc dziewczyna postanowiła skupić swoją uwagę na podłodze. Dziś miała zlecenie,więc bez słowa wyjęła wydruk kartki,którą zeskanowała i wręczyła mu 
-Teraz możesz zadzwonić do swojego przyjaciela - Nie poznała swojego tonu głosu,był niezmiernie niemiły. Widać było,iż Mike się ucieszył,podniosły mu się kąciki ust,kiedy doszło do niego,że może mieć jakikolwiek kontakt z Peterem. Miał już podziękować dziewczynie uściskując ją,ale nim się obejrzał to ślad po niej zaginął. Ta laska jest naprawdę inna, zlewa go ! Jak tak może ? No i skąd ona wytrzasnęła numer Petera , dopiero teraz uświadomił sobie,że ona musi go znać,bo przyjaźni się z Camille,a Camille przecież jest jego siostrą. Jak można od razu nie skojarzyć siostry swojego przyjaciela,puknął się w głowę. Ciekawe czy Rose i Pet się lubią ? Chyba jednak tak nie jest jeśli,Rossie mówiła bardzo nieprzyjemnym głosem i cisnęła mu tą kartą w ręce,nie można powiedzieć ,że ją podała. Chłopak uzmysłowił sobie,że pewnie ona musi go nienawidzić i czekając na swoją "dziewczynę" miał już wykręcać numer do Petera,jednak zauważył jakąś adnotację na drugiej stronie kartki. Było tam napisane "Nie dzwoń ciągle,mogą się skapnąć,że do Peter'a dzwonią ludzie spoza rodziny . To ma być tajemnica,pan Robert może nas wszystkich pozabijać ! Za to możesz codziennie pisać do niego listy,na pewno na nie odpisze :) Nie będę już taka niemiła i napiszę,iż mam nadzieję,że informacje się przydadzą ~ Pozdrawiam,Rose" Hmm chyba pierwszy raz ta dziewczyna była miła ,wow sukces ! Szkoda,że tylko na kartce raczyła być uprzejma.... 

__________________________________________________________

To na dziś koniec :) Zaczyna się weekend ,więc może jutro uda mi się podesłać dwa rozdziały. Mam nadzieję,że opowiadanie was nie nudzi. 
Pozdrawiam,Emily




środa, 14 maja 2014

Rozdział 5

          Kate była łatwym łowem,jak dotąd nigdy nie odmówiła Mike'owi. Gdy ją o coś prosił to,to dostawał,chociaż znali się dopiero 2 tygodnie. Dziś chłopak ma zamiar zaprosić ją na randkę,żeby dać jej do zrozumienia,iż niby ona również się mu podoba. Fakt,że z wyglądu nie jest zła, z charakteru również,lecz on nie czuje do niej tego czegoś... Mniejsza z tym, najważniejsze,że może ją przeleci,a to będzie już realizacja wcześniejszego planu. To wszystko przez Jess,teraz on musi pokazać jej,że nie zależy mu na żadnej innej. Właśnie tym akcentem zakończył swoje poranno-piątkowe rozymślania,na horyzoncie pojawiła się jego ofiara. Katy ubrała obcisłą spódniczkę,która świetnie podkreślała jej mały,zgrabny tyłek. Mike nie był zwolennikiem małych tyłków,uwielbiał kobiece kształty,nienawidził zbyt chudych dziewczyn.Na szczęscie Kathren jest tylko okresowo brana pod uwagę.
-Witaj śliczna - podszedł do dziewczyny witając się całusem w policzek
-Hej przystojniaczku - odparła zarumieniona
-Nie będę owijał w bawełnę,chciałbym abyśmy jutro się gdzieś wybrali - Chłopak słodko się uśmiechnął. Kąciki ust jego rozmówczyni wysoko się podniosły,co było oznaką jej radości z powodu zaproponowania randki.
-Z wielką przyjemnością ! To gdzie i o której się spotykamy ? -Jak zwykle bez oporów zapytała Katy
-Może przed kinem o 18 ? - uwodzicielsko puścił oczko,ćwiczył ten trick całe lato przed lustrem.
-Jak najbardziej mi pasuje- mówiąc to dziewczyna podziwiała dżentelmeńskość chłopaka,kiedy otwierał jej drzwi od gmachu szkoły przepuszczając ją. Nagle zauważyła swoją koleżankę,chciała pokazać z kim weszła.
-Hej Rose ! -wydarła się,tak,że aż wszyscy spojrzeli na nią i Mike'a. Dziewczyna zrobiła zdziwione spojrzenie,ale pomimo tego uśmiechnęła się i pomachała ,ale nie podeszła do ich.
-A więc to jest Rose...- powiedział pod nosem Michael
-Mówiłeś coś ? - Katy nie usłyszała ,na szczęście
-Nie,nic nie mówiłem. Tylko nie ogłuchnij do jutra - wyszeptał jej to w ucho i całując ją jeszcze raz w policzek poszedł do swojej szafki. Dziewczyna stała zamurowana przed wejściem,ale po minucie wróciła do normy i poszła pod salę od geografii. Na tej lekcji siedziała z Rosalie,ponieważ Camie miała biologię.
-Cześć kochana-uśmiechnięta Katy powitała koleżankę całusem w policzek
-Hej, no proszę widzę,że relacje z Mike'iem idą coraz lepiej.
-No,wyjątkowo dobrze idzie ! Dziś zaprosił mnie na randkę-rozmarzonym wzrokiem spojrzała się przez okno
-Co to ma być za gadanie !? -skarciła nas pani od geo
-Przepraszamy-niewinnym głosem powiedziała Kathren
-Z kim pani na tą randkę idzie ? -złośliwym tonem zapytała się pani Black
-Z Michael'em Manson'em -teraz ton Katy był przepełniony wyższością. W tym właśnie momencie cała klasa spojrzała z niedowierzeniem na dziewczynę. Laski zaczęły coś szeptać
-Uważaj,żeby mu się nie dać - ironicznym tonem powiedziała Isabell, jedna z najbardziej wrednych suk z całej szkoły. Cheerleaderka,bogata,rozpieszczona,utlenione blond włosy, to wszystko może mówić samo za siebie.
-Nie jestem tobą,spokojnie - posłała jej jadowity uśmieszek
-Spokój już- wrzasnęła profesor tym samym niedoprowadzając Belli do odszczeknięcia Katy. Dziewczyna jedynie spojrzała się wyniosłym wzrokiem,zrobiła minę pt. "Co za dziwka z niej" i powróciła do sms'owania, pewnie z jej przyjaciółeczkami. Teraz Kathren może mieć jak w banku,że na następnej przerwie wszyscy będą gadać o jej jutrzejszej randce.
-Mogłaś nie mówić już tego z kim idziesz - szepnęła jej Rose
-Nie prawda,co za suka z Isabell,nienawidzę jej...
-A myślisz,że ja ją lubię ? Proszę cię najchętniej dałabym jej w twarz- teraz obydwie dziewczyny wybuchnęły głośnym śmiechem wrednie patrząc się na ich rywalkę. Po raz pierwszy od miesiąca Rose nie miała nic do Katy,no może nie biorąc pod uwagę jej flirtowania z Michaelem. Wczoraj Rosalie długo myślała o tym chłopaku. Ok,jest niesamowicie przystojny,ale jest przecież takim kobieciarzem. Tutaj sobie w najlepsze podrywa jej koleżankę w tym samym czasie patrząc się na nią codziennie i to chyba ani nie jej ,ani nie Katy się przewidziało. Jednak i tak Rose coś mocno do niego ciągnie,a ona już na to nic nie poradzi.

****************

         Camie nie wie co robić w sprawie przystojnego bruneta. Jak ma sprawić ,aby to on zagadał ? Może dobrym pomysłem będzie jak zwierzy się dziewczynom? Tak ,one na pewno jej pomogą ! Jakie szczęście,że ma takie wspaniałe przyjaciółki,co ona by bez nich zrobiła ? Z uśmiechem na twarzy spakowała podręcznik od biologii i wybrała się na stołówkę,gdzie miały czekać na nią Katy i Rose. Przywitały ją przytulasem
-Nie uwierzysz co się stało !? - obydwie przyjaciółki krzyknęły chórem. Camie była zdziwiona,że tak dobrze nagle między nimi jest,dało się to wyczuć. Dziewczyny opowiedziały wszystko o randce z  Michaelem no i o mega spinie z Bellą na geografii. Camille nie lubiła takich sytuacji ,wolała żyć ze wszystkimi w zgodzie,ale jej kumpele miały to gdzieś i śmiały się z tego. Musi zacząć brać z nich przykład
-Podoba mi się Mattew z drugiej klasy - Camie chciała to szybko z siebie wyrzucić,więc ni stąd ni z owąd wyskoczyła z takim tekstem.
-Co ? To ten brunet ? -Rose musiała zawsze odgadnąć kto jej wpada w oko. 
-Tak-zarumieniła się dziewczyna-Tylko jest problem,on nigdy się na mnie nie patrzy,a moja sprzątaczka powiedziała,że nie mogę do niego zagadać,bo by pomyślał sobie za wiele...
-Lol ! To co musisz zrobić w takim razie ? -Dla Katy było to niewyobrażalne 
-Muszę się mu pokazać, muszę zwrócić jego uwagę. Nawet nie wiem co zrobić, nie mam talentu,nie jestem ładna...
-Oj nie gadaj głupot,kochana ! -przerwała jej Rose
-Taka jest prawda
-Weź spójrz na siebie ,włosy masz piękne,pofalowane ,brązowe,grube i długie, figura świetna, twarz tak samo no i przypominam,że pięknie tańczysz ! 
-Ej ! Myślisz,że mogę zagadać do pani od kółka tanecznego czy mogę się tam przyłączyć ? - Camille nagle wpadła na pomysł. 
-To jest wspaniała myśl ! - wykrzyknęła Katy
-Lepiej żebyś teraz poszła, nie trać czasu,słyszałam, że na listopad szykują się jakieś występy. Wtedy cała szkoła zbierze się na auli ! - uśmiechnęła się Rossie
-To lecimy - Camie się podniosła. Kiedy doszły na aulę trawały właśnie owe zajęcia. Camille musiała pokazać swoje umiejętności pani Tanner, bez problemu została przyjęta do grupy,w której niestety znajdowała się też Isabell, która już na wejściu obczaiła ją wzrokiem. Pewnie tylko dlatego,że jej przyjaciółki z nią weszły,ale dało się wyczuć aurę niepokoju kiedy przebywała z nią w jednym pomieszczeniu. 
-Może ogarniesz swoją koleżaneczkę ? -  tylko tyle Cammie usłyszała z ust Belli mówiącej do Rosalie,bo ona zaprowadziła ją do garderoby przy scenie.
-Hmm myślę,że nie Katy muszę tu zmienić,a Mike'a ,to on ją zaprosił na randkę.
-Ale nie rozumiesz,że nie o to chodzi ? Chodzi o jej chamskie teksty- wredna suka przewróciła oczami 
-Ty sobie możesz to samo zarzucić- podły uśmieszek wyglądał znakomicie na twarzy Rose
-Ohh Mike,co tu robisz ? - Nagle mimika Isabelle zmieniła się nie do poznania w słodko miłą
-Szukałem cię - Uwodzicielski ton jego głosu,chyba działa na każdą dziewczynę,Isabell się zarumieniła.
-To widzę,że sobie porozmawiałyśmy,papa - Rosalie przekręciła oczami wypowiadając to zdanie fałszywie słodkim głosem 
-Ooo a ja widzę,że my się chyba jeszcze nie znamy, Mike jestem -Chłopak się uśmiechnął  podając dłoń dziewczynie
-Rosalie - Spojrzała się na niego,zbyt długo,nie zauważyła nawet,że nie podała mu ręki,ale co tam. Speszona wyszła z garderoby. W jej głowie kłębiło się mnóstwo myśli , motyle wariowały w jej brzuchu,a ona była na tyle chamska,aby nie podać mu głupiej ręki ? 

                                                                ****************

            Rose wróciła do domu szczęśliwa i zdenerwowana zarazem. Przywitała się ze swoim psem całując go w głowę, Spike był prześlicznym,biszkoptowym goldenem retriverem. Na szczęście nikogo nie ma, dziewczyna potrzebowała przemyśleń. Co to do cholery miało być ? Dlaczego Michael do niej zagadał ? Pewnie chce ją wykorzystać,nie może podlegać jego wpływowi.Ale stop! Przecież nigdy tego nie robiła, dziś go trochę olała,a jeszcze przedstawiając się miała głos zminej suki. Tylko,że to spojrzenie... Ciekawe jak to wyglądało w jego oczach,może się domyślił,że się jej podoba ? Nie no nie ma takiej opcji. Rosalie cicho westchnęła włączając Facebook'a. Miała jakieś zaproszenia do znajomych ,to śmieszne,że nawet od wrednej Belli no i od Mike'a... "Hmmm nie przyjmę mu,a przyjmę Isabell" - pomyślała sobie dziewczyna i tak też to zrobiła. Wyłączyła laptopa i włączyła muzykę,teraz tylko potrzebowała tańcu ! Nie chciała się zapisywać wraz z Camie na zajęcia,bo nie lubiła się popisywać i chwalić. Wolała robić to prosto z serca dla samej siebie,nie dla widowni,nie dla pokazania się. 

                                                               ****************

         Dlaczego ta dziewczyna nie okazała zainteresowania jego osobą ? Nawet nie przyjęła jego zaproszenia na Facebook'u ? Takie sytuacje nie zdarzały się za często Michael'owi. Laski przecież leciały do niego drzwiami i oknami,lecz Rossie była inna,to ją widział wtedy na egzaminach. Nie wiedział co się dzieje,ale jakoś samoistnie zerkał na nią prawie co przerwę od początku roku szkolnego. Plus wstydził się do niej podejść i zagadać.Zdanie w garderobie ledwo co przeszło przez jego gardło. Czy z nim jest aż tak bardzo źle ? Nie, jest w porządku,musi olać tą dziewczynę,jeśli nie daje mu swojej uwagi,trudno przelecieć może inną. Na przykład taką Kathren,która idzie z nim jutro na randkę. W takich właśnie sytuacjach przydałby się Peter ,podpowiedział chociażby jak się ogarnięcie ubrać  i zachowywać, tak żeby laska nie skapnęła się, na czym mu tak naprawdę zależy. Będzie ucieszony jak Katy opowie Rose o igraszkach w łóżku,ale najpierw o randce. Wtedy ona może będzie żałować,że nie jest na miejscu Kathren ! 

_______________________________________________________

No i skończone ! Teraz czeka mnie jeszcze korekta (jeśli przeoczę jakieś błędy to z góry za nie przepraszam mając nadzieję,że nie zaważą na zrozumieniu treści). Miłego czytania i czekania na następny rozdział :* 
                                                                            Emily.

wtorek, 13 maja 2014

Rozdział 4

          Minął już miesiąc odkąd zaczął się nowy rok szkolny. Rose codziennie wymieniała się spojrzeniami z nieznajomym blondynem, podczas gdy relacje z jej chłopakiem z dnia na dzień stawały się coraz gorsze. Czego skutkiem były ciągłe kłótnie oraz,co najważniejsze,brak potrzeby jakiegokolwiek kontaktu. Camie natomiast potajemnie knuła sobie jak może zagadać do przystojnego bruneta o imieniu Mathew ( znalazła go na Facebook'u). Nie chciała przyznać swoim towarzyszkom,że coś do niego czuje. Jednak zauroczenie to wydaje jej się nieodwzajemnione,ponieważ on nigdy,przenigdy się na nią nie spojrzał !  Z drugiej strony, optymistyczna Katy ciągle nawija o tym ile razy w ciągu dnia zerknął na nią ten nieziemsko przystojny kobieciarz.Tak nazywała go Rose,którą wraz z biegiem czasu coraz bardziej wkurzały wymysły Kathren. "Wczoraj spojrzał się 8 razy,a dziś 300" - Rossie naśladowała często swoją koleżankę opowiadając ze szczegółami wszystko swojej przyjaciółce, Caroline. Gdyby tylko dostały się do jednego liceum... Niestety los chciał,aby zostały rozłączone. Na szczęście, ich przyjaźń jest na tyle silna,że mała ilość czasu spędzonego razem nie zaważa na ich relacjach.
          Jak widać życie wszystkich uczniów w tym liceum jakoś się toczy tyle,że bez Petera... No właśnie,czy jest ktoś kto wie co on teraz robi? Gdzie dokładnie wylądował ? Czy płacze po nocach za rodziną i przyjaciółmi,a może wyrwał już jakąś panienkę? Takie i wiele innych pytań nasuwa się jego najbliższym niemalże w każdej chwili. Jednak nikt ich nie wypowiada na głos,bo po co ? Przecież nikt na nie im nie odpowie.

******************** 

          -Mike, ty ciągle narzekasz ! -przekręciła oczami jego najlepsza kumpela,Alice
-I kto to mówi ? Kto mi się użalał ostatnio nad tym ,że nie ma fajek,że spóźnił się na autobus ....
-Stop- przerwała mu dziewczyna robiąc udawaną złą minę. Alice kochała swojego przyjaciela jak brata, nie potrafiła się na niego obrażać o byle co oraz była jedną z niewielu osób które mogły mu powiedzieć bolesną prawdę prosto w oczy.
-Słuchaj,chłopie lepiej się weź zdecyduj ! Albo jesteś szkolnym babiarzem,albo jesteś zwykłym chłopakiem. Bo raz mi gadasz,że chcesz dziewczynę,a raz,że chcesz jedynie zaliczać, komentujesz różne laski, przyznałabym,że w sposób wulgarny.
-Ja mam się zdecydować ? A w ogóle to dziewczyna też wiąże się z zaliczaniem ! Nie pokocham nigdy nikogo tak,jak pokochałem Jess i koniec- wkurzony odwrócił się i popędził przed siebie. Właśnie w takich chwilach potrzebował zapalić,został przecież poruszony newralgiczny temat jego byłej. Mike postanowił wyjść z budynku szkoły,miał wszystko gdzieś,nie ma nikogo kto mógłby teraz go pocieszyć, jeszcze w dodatku Alice dała mu maminy wykładzik. Myśląc o tym nagle wpadł na kogoś,osoba ta okazała się szczupłą dziewczyną o długich, pokręconych czarnych włosach. Widać było,iż się speszyła jego obecnością,ponieważ na jej bladej twarzy zawitały rumieńce. Od razu zauważał takie oznaki u kobiet,wiedział ,że musi być nim zainteresowana.
-Sorry - odburknął chłopak
-Nic się nie stało,co ty taki wkurzony ? - wiedział,że dziewczyna nawiąże z nim rozmowę. W sumie to,można ją wykorzystać.
- Drugi miesiąc szkoły,zły dzień,zła pogoda, to wiele tłumaczy,prawda ?  - puścił jej oczko
-Z pewnością. Tak w ogóle to Kathren jestem - uśmiechnięta podała mu rękę
-Miło mi, Mike . Chcesz może iść ze mną na papierosa?
-Jasne ! - wiedział ,że mu nie odmówi. Poszli do pobliskiego parku, gdzie Michael podarował jej jednego Marlboro.
-Nie masz przypadkiem lekcji ? -Zapytał się ,choć wiedział dokładnie,iż wybrała go,zamiast obecności w szkole.
-W sumie to mam,ale pomyślałam sobie,że na wuefie i tak nic nie robimy,wolę trochę sobie popsuć płuca,tym bardziej,że dawno nie paliłam-zaśmiała się pod nosem biorąc bucha ,od razu zaniosła się kaszlem.
-Widać,że dawno nie paliłaś, ojj widać - mówiąc to uśmiechnięty nachylił się lekko w jej stronę. Nawet nie mógł sobie wyobrazić jak szaleją motylki w brzuchu tej biednej dziewczyny. Katy już nie mogła się doczekać,aż opowie o tej sytuacji Rose i Camie. Pewnie biedaczulki pocą się na wuefie, kiedy to ona pali i gada w najlepsze z Mike'iem. Nareszcie poznała jego imię ! Ten dzień zapowiada się cudownie, uśmiechnęła się w myślach biorąc kolejnego bucha. Tym razem się nie zakrztusiła !

                                                       ********************
          Rose wkładała swój strój od wuefu do szafki,kiedy to podbiegła do niej podjarana Katy.
-Nie uwierzysz co się stało ?! - dziewczyna wykrzyknęła robiąc małe podskoki w miejscu
-Pewnie to wiąże się z twoim kobieciarzem - Rossie mówiąc to całkiem obojętnym tonem zajęła się pakowaniem książek do torby.
-Skąd wiesz ? Muszę ci przyznać,że ty to jednak masz niezłą intuicję. Tak więc wpadłam na niego ! Widać było po nim,że jest mega wkurzony na coś,czy tam na kogoś no i zapytałam się o powód tego właśnie zachowania. Odpowiedział wymijająco,ale i tak najlepsze to to ,że poszliśmy na papierosa ! Kumasz ? W ogóle on ma na imię Michael- Kathren cała promieniała,podczas gdy jej rozmówczyni zrobiło się nagle smutno. Dziś zerwała z Nick'iem,a teraz dowiaduje się ,że jej koleżanka gadała z tym chłopakiem ? O kurde,a może ten cały Michael nie patrzył się w oczy Rose ! Oczywiście,że Katy miała rację,że gapił się na nią na pewno...
-Ej to świetnie ! Wyczuwam romansik - Rose zamknęła szafkę i uściskała swoją koleżankę robiąc trochę smutną minę.
-Rossie,dlaczego jesteś taka smutna?- Kate z uwagą się przyjrzała koleżance
-Zerwałam ze swoim chłopakiem i to zupełnie bez klasy,przez telefon- Ale czy głównie dlatego była przygnębiona ? Czy skłamała ? Mimio tego jej kumpela łyknęła to i zaczęła ją pocieszać gadając przez cały czas o bezsensowności związków na odległość.

                                                       ********************
         Gdy Camie weszła do domu,zastała jedynie sprzątaczkę,która skrupulatnie wycierała kurze z kominka w salonie.
-Dzień dobry Sussie- ta przemiła kobieta kazała sobie mówić na "ty" 
-Witaj Camille ! - Na momencik oderwała się od pracy,aby posłać uśmiech domowniczce.
-Mam pytanko...-nieśmiało zaczęła dziewczyna
-Słucham cię uważnie,skarbie-Sus była taka kochana
-Co mam zrobić,jak podoba mi się chłopak,który na mnie kompletnie nie zwraca uwagi ? 
-Oj dziewczyny,wy tylko o jednym myślicie w tym wieku ! Ale w stu procentach cię rozumię sama miałam podobną sytuację. Radziłabym ci się na pewno mu nie narzucać,musisz wymyślić coś,aby to on sam do ciebie pierwszy podszedł,pomyśl o swoich atutach,zaprezentuj mu się jakoś. 
-Ale jak ? Może lepiej jakbym zagadała ? -nieśmiało zapytała się Camie.
-Broń Boże ! Po pierwsze bardzo dobrze wiem,że jesteś wstydliwa,więc i tak byś tego nie zrobiła. Po drugie,co chłopak może sobie pomyśleć o dziewczynie,która rzuca mu się prosto w ramiona ? Z facetami trzeba uważać,bo niektórzy świetnie potrafią wykorzystywać takie sytuacje i później,wiesz bardzo dobrze, do czego dochodzi. Ty,moja droga masz sprawić,aby to on zagadał ! - Mówiąc to kobieta ścierała kurze z szafki.
-Dziękuję za radę-Camie podeszła do niej i pocałowała ją w policzek
-Nie ma za co- w tym czasie sięgnęła po jakiś zeszyt z półki -Trzymaj, to jest pamiętnik,kiedyś pozwoliłam sobie tutaj zerknąć,ale z racji tego,iż nie jestem wścibską osobą przeczytałam jedynie pierwszą stronę. Należał do twojej mamy,więc ty z pewnością możesz bez oporów tutaj zaglądać - Camille nie miała pojęcia,że jej rodzicielka kiedykolwiek pisała pamiętnik. W sumie to może natrafić tam na coś ciekawego,uśmiechnęła się do Sussie i pobiegła do swojego pokoju,gdzie zanurzyła się w lekturze.

_____________________________________________________________________

Przyznam,że dosyć ciężko pisało mi się ten rozdział,ale po jakiś 2 godzinach wreszcie powstał ! Mam nadzieję,że opowiadanie was wciąga i jesteście ciekawi co będzie dalej :) 
Emily.

poniedziałek, 12 maja 2014

Rozdział 3

          -Ale się ekscytuję ! Pierwszy dzień w nowym liceum - Rose uśmiechnęła się do Camille
-Ja się trochę denerwuję,wczoraj na uroczystym rozpoczęciu roku parę lasek mega obczaiło mnie wzrokiem-speszyła się Camie
-Ojj daj spokój chyba nie będziesz cały czas stresować się spojrzeniem każdej osoby,poza tym pamiętaj,że musisz sobie tutaj kogoś upatrzyć- jak na zawołanie do szkoły weszło 4 nieziemsko przystojnych chłopaków. Lecz Rose zwróciła uwagę tylko na jednego, chłopak o ciemnoblond włosach ubrany w rurki (lecz nie takie bardzo obcisłe) ,w biały T-shirt i botki. Tak prosto ubrany,a tak przykuł jej uwagę? Chwila,przecież ona już gdzieś go widziała...
-Ej stara widzisz tego chłopaka w białej bluzce,idzie teraz w stronę schodów-szepnęła na ucho do swojej przyjaciółki
-Tak,wiesz,że ja skądś go znam ? Już gdzieś go widziałam-przyznała Camille
-Ja właśnie też,widziałam go jak pisałyśmy egzaminy,wtedy byłam z Caroline i on tak się na mnie patrzył,przechodził kilka razy obok mnie na korytarzu...
-Przypominam,że masz chłopaka- Camie upomniała przyjaciółkę
-Przecież tylko powiedziałam,że już go kiedyś widziałam,dlatego zwróciłam na niego uwagę. - Rose przekręciła oczami
-Dobrze,też masz teraz matme ,co nie ? Lepiej poszukajmy sali,bo zostało 5 minut do dzwonka.
Dziewczyny zawsze miały problem z przedmiotem nazywanym królową nauk,odetchnęły z ulgą kiedy to wreszcie dobiegł koniec lekcji.
-Jezusie,dlaczego na matmie nie było żadnego interesującego chłopaka na którego mogłabym popatrzeć ? - użalała się Camie
-A niby tacy przystojniacy chodzą do tej szkoły. Najwyraźniej nasz rocznik zszedł na psy. Popatrz lepiej jaki fajny sweter ma ta dziewczyna,muszę jej to powiedzieć-Rossie pognała do nieznajomej za nią powlokła się jej przyjaciółka
-Hej,sorry ,że przeszkadzam,ale masz świetny sweter,gdzie kupiłaś ? - Rosalie była zdziwiona ze swojej odwagi jak dotąd nigdy nie podeszła do nieznajomej osoby prawiąc jej komplementy
-W zarze-uśmiechnęła się brunetka o burzy loków - Tak w ogóle to Kathrine- dziewczyna z uśmiechem na twarzy podała dłoń Camille i Rosie
-Też jesteś z pierwszej klasy ? Jak tam wrażenia? -zapytała Camie
-Tak,strasznie duża ta szkoła w dodatku nikogo nie znam jakie szczęście,że podeszłyście
-Spoko,sama bym miała ten sam problem na twoim miejscu,co nie Rose ? - Ale Rossie była w innym świecie,znowu ujrzała tego chłopaka,w dodatku szedł w ich stronę,nagle ich spojrzenia się spotkały. Patrzyli się na siebie dopóki on ich nie minął.
-Ten koleś się mega patrzył,przystojny jest -stwierdziła Kate
-Ciekawe na kogo tak zawiesił oko? - głośno powiedziała Rose,chociaż dobrze wiedziała,że na nią
-Nie chcę być nie skromna,ale wyraźnie poczułam na sobie jego spojrzenie-wyznała ich nowa koleżanka. Rosalie się wkurzyła,przecież ten chłopak ewidentnie się na nią patrzył,ale po co ma zawracać sobie tym głowę,jeśli ma partnera ?
-O to super ,że się na ciebie patrzył. Ja mam chłopaka więc od razu odrzucam sobie myśl o jakimkolwiek innym-Rossie uwielbiała być fałszywie miła.

********************
Mike nie mógł spokojnie minąć Jessicy na korytarzu,kiedy widział jej twarz przed jego oczami przewijała się masa wspomnień. Teraz się całkowicie ignorowali,na facebook'u usunęli siebie ze znajomych jeszcze w wakacje,więc nie spodziewał się ,że nagle wpadną sobie w ramiona. Zresztą, Peter miał rację, powoli mu przechodziło,zwłaszcza,że przecież do liceum poprzychodziło mnóstwo ślicznych pierwszoklasistek. Nawet  Mathew wpadła w oko jakaś brunetka o falowanych włosach. Natomiat Jackob był zajęty swoją dziewczyną,Natash'ą,a Tom oczywiście całował się na korytarzu z Ashley. Gdyby Peter to zobaczył to by wybuchł ze złości... Szczęście w nieszczęściu takie,że dopiero wróci za jakiś nieokreślony czas.
-Cześć Mike -zapiszczała i podbiegła do niego Natalie,jedna z dziewczyn która za nim szaleje
-Hej-pocałował ją w policzek,modląc się w duchu aby sobie poszła
-Dlaczego nie ma Peter'a ?-Dziewczyna postanowiła jednak zacząć rozmowę
-Nie wiem czy mogę o tym mówić...
-No dawaj,przecież i tak wcześniej czy później każdy się dowie co jest grane. Ach,te plotki.-Natt miała rację
-Chyba byłaś na imprezie i widziałaś ,że wszedł tam jego ojciec? Więc tak bardzo się jemu nudziło,że musiał wymyślić Peter'owi jakąś karę,a z racji tego,iż jego dom jest tak duży ,że mógłby pomieścić wiele osób postanowił wygonić go z ich masywnej willi wprost do ośrodka dla młodzieży z problemami.- uśmiechnął się z politowaniem. Jego rozmówczyni podśmiała się pod nosem,na szczęście Mike'a zaczęli wołać znajomi ,więc skończył tą bezsensowną rozmowę i poszedł do kumpli.
-Co chcieliście ?-zapytał się
-Idziemy na szluga? 
-Nawet nie musicie się pytać - chłopcy od razu udali się na ostatnie piętro do męskiej ubikacji. Palili ,gadali o sexownych pierwszoklasistkach i żałowali,że nie ma Petera który już by zagadał do jakiejś "gąski".

                                                            ********************
Zachowanie Kate irytowało Rosalie,Camie uspokajała przyjaciółkę,kiedy ta narzekała,że Kathrine cały czas gadała o tym chłopaku.
-Ewidentnie patrzył się na mnie- powtarzała Rose
-Jesteś pewna ,że ci się on nie spodobał ?-zaśmiała się jej przyjaciółka
-Nie spodobał mi się,ale to śmieszne,że Kate ma jakieś urojenia. Widziałaś ten koleś chodzi cały czas z jakimiś dziewczynami i to na każdej przerwie z inną. Jaką normalną dziewczynę interesowałby taki kobieciarz? -Rossie popukała się po głowie
-Teraz lepiej bądź cicho,bo idzie Katy o i ten wasz kobieciarz,za nią- Camie puściła oczko
-Widzę,jeszcze nie oślepłam-odburknęła jej przyjaciółka
-Dziewczyny idziemy gdzieś teraz ? W końcu trzeba uczcić koniec pierwszych lekcji ! -zawołała Kathrine , tak głośno,aby słyszał ją ten nieziemsko przystojny chłopak,który znowu patrzył się w ich stronę,chociaż niewiadomo dokładnie na czym skupił swoją uwagę,czy na tyłku Kate,czy oczach Rose ? 
-Możemy iść,to wspaniały pomysł- fałszywy uśmiech zawitał na twarzy Rossie. Tak naprawdę co ona odpierdzielała ? Miała chłopaka,a tak ją wkurzało zainteresowanie Kate nieznajomym blondynem.
-O fuck ! Patrzcie- rozmyślania przerwał głos Cami wzkazującej na przystojniaka,który to stał przy szafce z jakąś dziewczyną,zwyczajnie zadowolony z tego, iż jej ręce powędrowały wprost pod jego bluzkę.
-O cholera -wrzasnęła Katy - znam ją,to jest Olivia ! Ta suka z podstawówki ! Kiedyś się kolegowałyśmy,ale i tak jest suką.
-Świetnie Kate,możemy teraz już wyjść ze szkoły,czy nadal będziesz się przypatrywać ich mini erotycznej scence ? - mówiąc to Rose odwróciła się i udała do wyjścia
-Dobra,dobra już idę,masz rację stara,nie ma co się im przyglądać.
-Dziewczyny,myślcie jak myślicie,ale może popatrzcie na tego bruneta,kieruje się też do wyjścia, ten jest przystojniejszy,niż blond kobieciarz- uśmiechnęła się Cami
-Nieprawda-pokręciła głową Katy
-Ja osobiście wolę brunetów i to wysokich,a nie blondynów średniego wzrostu- Camille spojrzała z dezaprobatą w stronę szafek,gdzie teraz ,Olivia szeptała coś na ucho temu chłopakowi,mimo tego spojrzenia Rose i jego ponowie się spotkały.

                                                         ********************
Michael był zadowolony ze swoich dzisiejszych podbojów, nawet zabawił się chwilę ze swoją byłą,ale nie z Jess oczywiście. Chłopak z uśmiechem na twarzy wrócił do domu.
-Cześć mamuś-pocałował swoją rodzicielkę w policzek
-Co taki dobry humor,synuś ? -zapytała ciekawa
-A tak jakoś,szkoła nieraz potrafi na mnie dobrze wpłynąć-mówiąc to wziął jogurt z lodówki i udał się do swojego pokoju. Kochał tu spędzać czas ,mimo ,iż pomieszczenie było małych rozmiarów, to tutaj godzinami siedział słuchając muzyki, rozmawiając z Peter'em ,całując się z dziewczyną. Teraz została mu tylko pierwsza opcja do wyboru,przyjaciel wyjechał,a Jess zerwała... Włączył utwór "Let her go" zamknął oczy ,nie spodziewał się zobaczyć w myślach,no właśnie, zobaczyć tej dziewczyny,którą widział na egzaminach i dziś też bacznie ją obserwował. Poznał ją od razu kiedy wszedł do szkoły,chociaż trzeba przyznać ,że od czasu kiedy ją ostatni raz widział,to się niesamowicie zmieniła. Zresztą co tu dużo myśleć,przecież to zwykła laska,którą może najwyżej przelecieć. 



niedziela, 11 maja 2014

Rozdział 2

          Rose wraz ze swoją najlepszą przyjaciółką,Caroline wróciły z imprezy od Ann'y jak zwykle nie w tym właściwym stanie. Dziewczyny bawiły się świetnie,zaliczyły dwie imprezy w jedną noc. Rodzice Rose wyjechali na trzy dni,więc przyjaciółki mogły bezpiecznie wrócić do domu.Była już 12 rano kiedy to zadzwonił dzwonek telefonu.
-Rose wstawaj ,Peter dzwoni- Caroline,która najwidoczniej wstała wcześniej podała jej telefon
-Halooo-Rosalie powiedziała zaspanym głosem
-Stara,musisz do mnie przyjść,to jest konieczne-poważny ton Peter'a zdziwił dziewczynę
-Coś się stało? - zapytała z ciekawością
-Tak...- Morgan opowiedział jej ze wszystkimi szczegółami, co się wydarzyło zeszłej nocy.- Rose szybko się wykąpała i ubrała, godzinę później już była u Peter'a w pokoju.
-Ty chyba sobie żartujesz ze mnie ? - Powiedziała na "dzień dobry" - Co to ma być ? Czy ty myślisz człowieku ? Sto osób na imprezie ? Prostytutka ? Oszlałeś,nie pomyślałabym ,że jesteś w stanie coś takiego odwalić-kontynuowała
-Ojciec chce mnie wysłać do specialnego ośrodka- Nasz szalony imprezowicz mówił poważnym tonem ignorując słowa swojej BFF.
-Co ? Ale to na jak długo ? -Rosalie była zaskoczona- Pan Robert,czy tam wujek,jak go nazywała dziewczyna, nigdy w życiu nie był ,aż tak bardzo surowy dla swojego syna.
-Nie wiadomo na ile,ale na pewno nie na krótko,jutro rano wyjeżdżam. W dodatku nie mogłę dodzwonić się do Michaela.
-Michaela? - Przyjaciółka Peter'a nie znała tego chłopaka
-Mój przyjaciel,geniuszu. Poznacie się pewnie w szkole,kiedy to ja będę siedział w więzieniu dla niechwychowanych nastolatków popijając kawkę z nowo poznanymi ludźmi, chociaż zapomniałem, kawa to też używka ! No to będę pił soczek. - Chłopak odparł niezadowolonym tonem 
-Przykro mi,ale nie wiem jak cię pocieszyć,w sumie to będziesz miał nauczkę. Ale wiedz,że będę tęsknić ! - Rose przytuliła przyjaciela
-Dzięki za szczerość- przewrócił oczami.

                                                          *************************
          Mike był pogrążony w smutku,ale kiedy Peter powiedział mu,że jutro jedzie do jakiegoś ośrodka dla niewychowanej młodzieży to postanowił kupić paczkę fajek i przyjść do swojego przyjaciela. Chłopy razem wypalili dwie paczki
-Jess zachowała sie sukowato - wykrzyczał Peter słuchając relacji Michaela ze wczorajszej imprezy
-Najgorsze jest to,że nadal ją kocham- pożądnie zaciągnął się papierosem,najlepszym lekiem na smutki
-Ty chociaż będziesz chodził do szkoły,może poznasz jakąś sexi pierwszoklasistkę ?
-Jakoś tego nie widzę,nie ma piękniejszej od mojej byłej.
-A ta ładna dziewczyna którą widziałeś na korytarzu,kiedy były egzaminy z języków dla przyszłych licealistów ? - Peter przypomniał sobie,kiedy to Mike poszedł na chwilę po coś do szafki. Nie było go dobre 10 minut,kiedy wrócił to powiedział,że widział śliczną dziewczynę,która pewnie będzie chodziła do ich liceum. Dziwne,że taki odważny Michael nie zagadał do tej laski...
-A ona...Nic do niej przecież nie poczułem,była jedynie atrakcyjna-Chłopak wzruszył ramionami

 *************************
          Camie była wyrozumiałą siostrą,która po śmierci matki z nieśmiałej dziewczynki stała się twardą niczym skała kobietą. Jest młodsza od Petera jedynie o rok,ale mentalnie to jej braciszek jest tym którym trzeba się opiekować. Faceci... Camille ich nie rozumiała,chociaż spędzała tak dużo czasu ze swoim bratem. Jej romanse kończyły się katastrofą,najczęściej zostawała wykorzystywana,co też przyczyniło się do zmiany jej charakteru. Jej przyjaciółką jest Rosalie, która jest także przyjaciółką Peter'a. Rose też kiedyś była zagubioną,szarą myszką,teraz stała się mega optymistką,która jest szalenie zakochana w swoim chłopaku. Wszystko świetnie,gdyby nie fakt,iż Nicolas jest z Phoneix. Spotykają się tak często jak tylko potrafią. Są już ze sobą prawie rok,pomimo tego,że każdy jest przeciwny ich związkowi. Camille należy także do tej grupy,powtarza przyjaciółce,aby znalazła sobie kogoś z LA,najlepiej ze szkoły,z nowej szkoły do której razem idą. Liceum to słynie z tego,iż chodzi tam niezmiernie dużo przystojniaczków,niestety na egzaminach widziały także wiele pięknych dziewczyn,czyli jest konkurencja. Gdyby nie impreza Peter'a to pewnie wbiłyby się dzięki niemu w jakieś fajne towarzystwo,teraz same muszą sobie proadzić. Ale jak nie one to kto ? Dziewczyny tworzą tak zgrany związek, dopełniają się,obydwie są pozytywnie szalone, lecz jednak Camie jest grzeczna i ułożona, Rose nastomiast wydaje się być nieśmiałą, miłą osóbką. Jednak są to tylko pozory. Nie należy do potulnych, nie jest łatwa,często jest chamska,a to dlatego,iż kiedyś pocałowała się z obleśnym chłopakiem,do którego nic nie czuła i ledwo co przeciwstawiła się jemu,kiedy on zaczął ją rozbierać. Teraz można wywnioskować jak wiele do myślenia dają różne momenty z życia,głównie te złe. Ale takie rzeczy są ważne w naszym istnieniu, Rose i Camie się zmieniły dzięki temu. Ciekawe czy tak też będzie z biednym Peter'em? Który to zaznał tylko jeden wstrząs w swoim życiu,śmierć matki. Lecz to nie zmieniło go w pełni,a może tylko udaje,iż go nie zmieniło?Ten chłopak uwielbia przybierać maskę niewzruszonego. Może wreszcie nadeszła pora,aby ją zdjąć ? Camille zastanawia się nad tym za każdym razem, ubolewa ,że nie zna tak dobrze swojego brata. A dziś on wyjeżdża,na miesiąc,dwa, a może i nawet na rok ? Będzie za nim cholernie tęsknić ! On wspierał ją zawsze w trudnych chwilach,potrafił ją pocieszyć, nawet kiedyś pobił się z chłopakiem,który ją zdradził. Co jest trochę nie do zrozumienia ,bo za to samo Peter nieraz dostał po twarzy. Najwidoczniej przynajmniej kocha swoją siostrzyczkę.

 ***************************
          25 sierpień,piękna data,to właśnie rok temu Rose zgodziła się by być dziewczyną Nicka. Chłopak jest na pozór idealnym wzrocem,opiekuńczy,słodki,miły dla jej rodziców,nieśmiały,ułożony. Ale czy te cechy właśnie nie nudzą Rosalie ? Ta dziewczyna uwielbia spontaniczność oraz dreszczyk emocji,którego to Nicolas nie daje. Ostatnio zaczeli gadać na temat sexu,Rossie wyczuwa ,iż on chyba będzie chciał niebawem to zrobić,ale ona nie jest w ogóle gotowa,już wystarczająco za daleko się posuneli... Jej rozmyślenia przerwał jej widok jej drugiej połówki  przechodzącej przez bramkę na lotnisku.Dziewczyna podeszła do niego i go mocno przytuliła.
-Cieszę się,że mogłaś dziś mnie przyjąć - pocałował ją w usta
-Ja również się cieszę,to co dziś robimy ? - dziewczyna zapomniała,że przecież mają już wszystko zaplanowane. Zero spontaniczności
-Idziemy do restauracji,a potem do ciebie do domu,ale przed tym wręczę ci prezent- mówiąc to podał jej małe pudełeczko. Wyciągnęła bransoletkę z pereł,marzyła o takiej,ale podarunek jej również nie zaskoczył spodziewała się tego,on sam zapowiedział ,że da jej coś na rocznice.
-Jest piękna ! -Rose pocałowała go w usta,chciała aby całus wyszedł namiętny,lecz on jak zwykle publicznie nie robił tego.Dziewczyna przymknęła na to oko,znowu.
          Czas z Nicolas'em tak szybko minął,nim Rosalie się obejrzała,to już musiała iść z nim z powrotem na lotnisko,jak zwykle cmokneli się w usta na pożegnanie przed jego odprawą. Spotkania z tym chłopakiem wyglądały niemalże identycznie,ale jego dziewczyna starała się tego nie zauważać,a jemu to zupełnie nie przeszkadzało. Rose patrzyła się jeszcze przed siebie,nim zniknęła jego szczupła sylwetka. Nigdy nie była przekonana co do tego,czy podoba jej się w pełni jego wygląd. Był strasznie chudy ,kiedy przejeżdżała dłońmi po jego ciele dało się wyczuć wystające kości, 60kg na chłopaka który ma 180cm wzrostu to trochę mało,bardzo mało... Jego jasnoblond włosy były strasznie liche, najbardziej interesujące były jego duże błękitne oczy i to chyba na tyle. Z pozoru wydawał się wyglądać przystojnie,ale po dłuższym przyglądaniu mu się Rosalie miała wątpliwości,tak za każdym razem kiedy się z nim widziała...

                                                ***************************
Mike nigdy nie czuł się tak samotny bez Peter'a minęły prawie dwa miesiące od kiedy opuścił to miasto. Najgorsze w tym jest,że pan Robert nie powiedział gdzie znajduje się ten ośrodek. Pet jest pozbawiony telefonu komórkowego,nawet listu nie można mu wysłać,bo przecież nikt nie wie na jaki adres. Michael'owi zostali jedynie Jackob,Tom,Alice- trójka tego najlepszych przyjaciół,ale i tak nikt nie zastąpi Peter'a. Za tydzień rozpocznie się nowy rok szkolny,masakra znowu będzie olewanie szkoły,wagary,ściągnie,palenie w kiblu. I tak przerażająca rutyna,dzień w dzień chodzenie do szkoły,zapalenie papierosa przed lekcją (na odstresowanie). Michael był nałogowym palaczem,właściwie to zaczął w tamtym roku i zostało mu do dziś. Jego rodzice strasznie wrzeszczą jak czują smród fajek (chociaż już się przyzwyczaili), ich zdaniem palenie to strata pieniędzy i zdrowia.Właśnie, pieniądze są jednym z problemów przez które przechodzi jego rodzina,rodzina Mason'ów ,nie są jacyś biedni ,ale nie należą do strasznie bogatych,tak jak większość jego przyjaciół. Głupio mu trochę obracać się w takim towarzystwie,ale stara się nie zawracać sobie głowy stanem portfela jego rodziców. Ogólnie Mike niczym się nie przejmuje i czuje się pewny siebie,nieraz aż za bardzo,lecz on sam tego nie zauważa. Uwielbia kobiety,żadna mu niczego nie odmówiła,zawsze zdobywał je,czy zajęło mu to rok czy tydzień. Jessy była jedną z niewielu dziewczyn w których się na prawdę zakochał,ale ironia losu tak zarządziła,że kiedy coś do kogoś poczuł,to ta osoba tego nie odwzajemniała.I tak się stało też tym razem.
_______________________________________________________________

Wow jaka mega wena :) Dwa rodziały w ciągu jednego dnia? Czemu nie ? Piszę zamiast się uczyć fizyki,ale tym razem pisanie mnie tak jakoś bardzo wciągnęło,szykujcie się na to,iż jutro (a może i nawet dziś) pojawi się trzeci rozdział. Życzę miłego czytania ♥ 
Emily.



Rozdział 1

          -Nooo Rose,proszę cię musisz przyjść- Peter spojrzał błagalinie na swoją najepszą przyjaciółkę. Tak przyjaciółkę ! Nigdy nic ich nie łączyło,nigdy nie poznał smaku jej ust,nigdy do niczego między nimi nie doszło. Traktował i opiekował się nią jak swoją siostrą. Nic go do niej nie ciągnęło,chociaż była niezwykle ładna, kobiece kształty,brązowe,duże oczy,delikatna twarz,proste,długie ciemnoblond włosy.
-Jestem zaproszona do Anny na imprezę,wiesz,że nie mogę jej zawieść. Na jej melanż z pewnością przyjdzie mniej ludzi ,niż na twój- uśmiechnęła się dziewczyna
-Zobaczysz będziesz jeszcze żałować ! - dał jej lekkiego kuksańca
-Może później przyjdziemy,chociaż wątpię,ale tak czy siak miłej imprezy-dziewczyna pożegnałam się z Peterem całusem w policzek. W sumie to chłopak nie ma jej za złe tej decyzji,ona ma swoje zakończenie roku,które musi opić,a po wakacjach będą chodzić do tej samej szkoły. Wtedy będzie miała obowiązek być na każdym jego melanżu. Idąc do domu chłopak postanowił zadzwonić do swojego przyjaciela, Michaela .
-Hej stary,przyniesiesz jakąś wódkę?-zapytał się młody Morgan
-Jasneee,o której mam być u ciebie? Jakiś beforek przydałby się, kocie. - Mike i Peter uwielbiali udawać gejów
-Wbij o 18:30- O wyznaczonej porze przyjaciel już stał przed drzwiami masywnej willi. Peter z uśmiechem na twarzy wpuścił go do salonu,wypili dwa piwka, pogadali, znaczy Mike pogadał,cały czas paplał o swojej dziewczynie ,Jessic'e. Jest bardzo w nią zapatrzonych, można przyznać ,że są udaną parą. Przystojny ciemnyblondyn oraz urocza blondynka jest idealnym połączeniem. Dogadują się też w miarę dobrze, pomimo tego,iż mają bardzo odmienne zdania. Organizator imprezy niestety nie ma ,jak na razie, dziewczyny. Lecz podoba mu się pewna brunetka,Ashley. Niestety ona nie wybrała jego,tylko jednego z lepszych kumpli Michael'a. Miał na imię Tom i na pewno nie był tak przystojny jak Peter, nie miał wydatych kości policzkowych,tylko elfią twarz do tego był bardzo wysoki i często się garbił. Nadrabiał jedynie swoją stylówką,bo charakteru też nie miał jakiegoś świetnego. Co w nim widzi Ashley ? Piękna,wygadana,roześmiana Ashley ! Ona dziś ma się również pojawić ,wszystko fajnie,ale przyprowadzi na sto procent Tom'a. Myśli Petera przerwał dzwonek do drzwi, chłopcy spojrzeli momentalnie na zegarek, tak jest już 20. Morgan szybko pobiegł do drzwi zauważając około stu ludzi. Wpuścił tylko tych zaproszonych po czym włączył muzykę,otworzył wódki i zaczął się bawić.
          Michael szukał wszędzie wzrokiem swojej dziewczyny. Trudno było tu kogokolwiek znaleźć ,zważywszy na liczbę osób, która panoszyła się po całej posiadłość.Nagle chłopak zauważył Jessic'e podbiegł do niej zakrywając jej oczy.
-Witaj kochanie-wyczeptał jej do ucha cmokając ją w szyję. Mike,podobnie jak Peter miał dar do oczarowywania dziewczyn.
-Przestraszyłeś mnie! -dziewczyna odwrócił się do sowjego chłopaka.
-Ojej, Jess, jesteś przed okresem? Strasznie poddenerwowana się wydajesz.
-Wydaje ci się - uśmiechnęła się i porwała Michael'a do tańca.
          Peter pił drinki ze swoimi przyjacielami z klasy, Jackob'em oraz Patrick'iem. Nieprzytomnym wzrokiem patrzył się jak Ashley tańczy ze swoim Tom'em.
-Rzygam ich miłością ! -zazdrosny chłopak wskazał palcem na przytulającą się parę
-Stary,nie przejmuj się, znajdziesz sobie jeszcze jakąś dziewczynę,która będzie lepsza i ładniejsza - poklepał go po plecach Jackob
-Dzięki za pocieszenie-ironicznym tonem odparł Peter wpadając na świetny pomysł,wziął swój telefon i wykręcił jakiś numer.
          -Może się przejdziemy?-Jess wskazała na drzwi
-Z wielką przyjemnością -odparł Mike i wziął ją na rękę. Przeszli połowę okolicy w milczeniu. Coś było nie tak , chłopak z łatwością mógł to wyczuć. Kiedy jego wybranka z nim tańczyła nie obejmowała już go tak jak kiedyś,teraz jeszcze ten denerwujący spacer...Nagle dziewczyna przystanęła obok pustej działki, zaczęła się wpatrywać w księżyc.Ze smutną miną odwróciła się do swojego chłopaka,spojrzeli sobie prosto w oczy.
-Michael,słuchaj. Nie możemy być ze sobą,nigdy cię nie kochałam w stu procentach. Przyznam się ,że chodziłam z tobą,bo po prostu jesteś przystojny,koleżanki mi zazdrościły,ale doszłam do wniosku,że tak nie mogę postępować...- Chłopak słysząc te słowa miał łzy w oczach, lecz patrzył się twardo na dziewczynę,po chwili ciszy odparł
-Kocham cię i będę cię kochać- po czym pobiegł w stronę domu Peter'a. Musiał go znaleźć, musiał się mu wygadać,łzy biły się do oczu,przeszukał cały dom,lecz jego przyjaciela nigdzie nie było. Po chwili przypomniał sobie,że nie zajrzał do jego pokoju,otwierając drzwi z impetem ujrzał Morgana wraz z .... PROSTYTUTKĄ?!
-Peter.....-miał już mówić, lecz ktoś go ominął. Tą osbą był tata orgnizatora,jakże zacnego, melanżu. Widać było ,że kipiał złością,tym bardziej,jak zobaczył nagiego syna z jakąś straszą panienką.
-Co to ma być ? Peter ufałem tobie ! Ufałem ,a ty co zrobiłeś ? Masz w tym momencie wyprosić wszystkich z domu,daję ci pięć minut - wrzasnął pan Robert
-A ty,Mike lepiej też stąd idź. - Ojciec jego przyjaciela zwrócił się już nieco łagodniejszym tonem
-Dobrze,proszę pana - poszedł w stronę wyjścia
-Czekaj ! Wiesz może gdzie jest Camilla ? - Dziewczyna o  której powiedział dorosły Morgan była jego córką
-Poszła do przyjaciółek na piżama party- nie patrząc na rozmówcę Mike wyszedł z pokoju udając się do wyjścia,przy okazji zabierając wódkę z kuchnii. Nie widział dlaszego sensu bycia po rozstaniu z Jess, więc postanowił sobie odebrać życie. Pijany pojechał w stronę domu ,znalazł jakiś wieżowiec, pojechał windą na ostatnie piętro. Robiąc wielki hałas otorzył jakimś cudem drzwi prowadzące na dach. Teraz już mógł płakać, Jessica była jego całym życiem,zakochał się w niej,a ona go tak potraktowała. Rozmyślał tak jakąś godzinę upijając smutki gorzką wódką.Później podnióśł się i stanął na krawędzi dachu,ale nagle coś mu się przypomniało. Miał przecież przyjaciół,rodzinę," samobójstwo jest oznaką słabości "-słowa jego kochanej babci. Zamknął oczy na chwilkę, po ich otwarciu i popatrzeniu na nocną panoramę Los Angeles ,stwierdził,że zacznie nowy rozdział w swoim życiu.

Prolog

Peter Morgan to zwykły siedemnastolatek,który chce zaliczać dziewczyny,jedną po drugiej. Dusza towarzystwa,uwielbia robić szum wokół siebie.Laski za nim latają, "On ma coś w sobie" - cytat przytoczony od jednej z jego wielbicielek. Cóż można z łatwością przyznać,że potrafić oczarować,nie tylko charakterem,ale również i urodą. Wysoki,dobrze umięśniony, szatyn o ostrych kościach policzkowych,szarych oczach oraz pełnych ustach... Tak ! Ten opis brzmi zachęcająco. Lecz czy warto dla niego stracić głowę? Może tylko nieliczni znają go od lepszej strony (jeśli taka w ogóle istnieje) ? Zresztą nieważne, zaczynają się wakacje 2013, stary Petera wyjechał na delegację,więc jak zwykle w jego willi (z basenem,jacuzzi i innymi udogodnieniami) odbędzie się impreza. Nie byle jaka, imprezy młodego Morgana są najlepszymi z najlepszych. Jeśli znajdziesz się na liście zaproszonych, to możesz śmiało mówić,że znaczysz coś w tej szkole. Jeśli jednak nie zostaniesz wyróżniony, możesz wiedzieć, iż jesteś tą "szarą masą" ,zwykłym przecięnym uczniem liceum.
O 20 zaczyna się oczekiwany ,przez tych wszystkich zaproszonych, "melanż roku" (słowa Petera). Dom przygotowany, napoje także,blanty,shisha i inne używki. Ta impreza z pewnością przejdzie do historii !

Czas zacząć :)

Ten blog będzie poświęcony opowiadaniu o miłości,przyjaźnii,problemach nastolatków itp. Temat oklepany,ale myślę,że uda mi się stworzyć coś oryginalnego. Posty postaram się dodawać sukcesywnie. 
Liczę na komentarze,te wszystkie, począwszy od pozytywnych,a skończywszy na negatywnych. Bez tych ostatnich na pewno się nie obędzie,potrzebna jest krytyka (tyle,że uzasadniona),aby blog stawał się coraz lepszy :) 
Także mam nadzieję,że wam się spodoba. Już dziś powstanie prolog i może pierwszy rozdział (wena trwa :) )