-Nooo Rose,proszę cię musisz przyjść- Peter spojrzał błagalinie na swoją najepszą przyjaciółkę. Tak przyjaciółkę ! Nigdy nic ich nie łączyło,nigdy nie poznał smaku jej ust,nigdy do niczego między nimi nie doszło. Traktował i opiekował się nią jak swoją siostrą. Nic go do niej nie ciągnęło,chociaż była niezwykle ładna, kobiece kształty,brązowe,duże oczy,delikatna twarz,proste,długie ciemnoblond włosy.
-Jestem zaproszona do Anny na imprezę,wiesz,że nie mogę jej zawieść. Na jej melanż z pewnością przyjdzie mniej ludzi ,niż na twój- uśmiechnęła się dziewczyna
-Zobaczysz będziesz jeszcze żałować ! - dał jej lekkiego kuksańca
-Może później przyjdziemy,chociaż wątpię,ale tak czy siak miłej imprezy-dziewczyna pożegnałam się z Peterem całusem w policzek. W sumie to chłopak nie ma jej za złe tej decyzji,ona ma swoje zakończenie roku,które musi opić,a po wakacjach będą chodzić do tej samej szkoły. Wtedy będzie miała obowiązek być na każdym jego melanżu. Idąc do domu chłopak postanowił zadzwonić do swojego przyjaciela, Michaela .
-Hej stary,przyniesiesz jakąś wódkę?-zapytał się młody Morgan
-Jasneee,o której mam być u ciebie? Jakiś beforek przydałby się, kocie. - Mike i Peter uwielbiali udawać gejów
-Wbij o 18:30- O wyznaczonej porze przyjaciel już stał przed drzwiami masywnej willi. Peter z uśmiechem na twarzy wpuścił go do salonu,wypili dwa piwka, pogadali, znaczy Mike pogadał,cały czas paplał o swojej dziewczynie ,Jessic'e. Jest bardzo w nią zapatrzonych, można przyznać ,że są udaną parą. Przystojny ciemnyblondyn oraz urocza blondynka jest idealnym połączeniem. Dogadują się też w miarę dobrze, pomimo tego,iż mają bardzo odmienne zdania. Organizator imprezy niestety nie ma ,jak na razie, dziewczyny. Lecz podoba mu się pewna brunetka,Ashley. Niestety ona nie wybrała jego,tylko jednego z lepszych kumpli Michael'a. Miał na imię Tom i na pewno nie był tak przystojny jak Peter, nie miał wydatych kości policzkowych,tylko elfią twarz do tego był bardzo wysoki i często się garbił. Nadrabiał jedynie swoją stylówką,bo charakteru też nie miał jakiegoś świetnego. Co w nim widzi Ashley ? Piękna,wygadana,roześmiana Ashley ! Ona dziś ma się również pojawić ,wszystko fajnie,ale przyprowadzi na sto procent Tom'a. Myśli Petera przerwał dzwonek do drzwi, chłopcy spojrzeli momentalnie na zegarek, tak jest już 20. Morgan szybko pobiegł do drzwi zauważając około stu ludzi. Wpuścił tylko tych zaproszonych po czym włączył muzykę,otworzył wódki i zaczął się bawić.
Michael szukał wszędzie wzrokiem swojej dziewczyny. Trudno było tu kogokolwiek znaleźć ,zważywszy na liczbę osób, która panoszyła się po całej posiadłość.Nagle chłopak zauważył Jessic'e podbiegł do niej zakrywając jej oczy.
-Witaj kochanie-wyczeptał jej do ucha cmokając ją w szyję. Mike,podobnie jak Peter miał dar do oczarowywania dziewczyn.
-Przestraszyłeś mnie! -dziewczyna odwrócił się do sowjego chłopaka.
-Ojej, Jess, jesteś przed okresem? Strasznie poddenerwowana się wydajesz.
-Wydaje ci się - uśmiechnęła się i porwała Michael'a do tańca.
Peter pił drinki ze swoimi przyjacielami z klasy, Jackob'em oraz Patrick'iem. Nieprzytomnym wzrokiem patrzył się jak Ashley tańczy ze swoim Tom'em.
-Rzygam ich miłością ! -zazdrosny chłopak wskazał palcem na przytulającą się parę
-Stary,nie przejmuj się, znajdziesz sobie jeszcze jakąś dziewczynę,która będzie lepsza i ładniejsza - poklepał go po plecach Jackob
-Dzięki za pocieszenie-ironicznym tonem odparł Peter wpadając na świetny pomysł,wziął swój telefon i wykręcił jakiś numer.
-Może się przejdziemy?-Jess wskazała na drzwi
-Z wielką przyjemnością -odparł Mike i wziął ją na rękę. Przeszli połowę okolicy w milczeniu. Coś było nie tak , chłopak z łatwością mógł to wyczuć. Kiedy jego wybranka z nim tańczyła nie obejmowała już go tak jak kiedyś,teraz jeszcze ten denerwujący spacer...Nagle dziewczyna przystanęła obok pustej działki, zaczęła się wpatrywać w księżyc.Ze smutną miną odwróciła się do swojego chłopaka,spojrzeli sobie prosto w oczy.
-Michael,słuchaj. Nie możemy być ze sobą,nigdy cię nie kochałam w stu procentach. Przyznam się ,że chodziłam z tobą,bo po prostu jesteś przystojny,koleżanki mi zazdrościły,ale doszłam do wniosku,że tak nie mogę postępować...- Chłopak słysząc te słowa miał łzy w oczach, lecz patrzył się twardo na dziewczynę,po chwili ciszy odparł
-Kocham cię i będę cię kochać- po czym pobiegł w stronę domu Peter'a. Musiał go znaleźć, musiał się mu wygadać,łzy biły się do oczu,przeszukał cały dom,lecz jego przyjaciela nigdzie nie było. Po chwili przypomniał sobie,że nie zajrzał do jego pokoju,otwierając drzwi z impetem ujrzał Morgana wraz z .... PROSTYTUTKĄ?!
-Peter.....-miał już mówić, lecz ktoś go ominął. Tą osbą był tata orgnizatora,jakże zacnego, melanżu. Widać było ,że kipiał złością,tym bardziej,jak zobaczył nagiego syna z jakąś straszą panienką.
-Co to ma być ? Peter ufałem tobie ! Ufałem ,a ty co zrobiłeś ? Masz w tym momencie wyprosić wszystkich z domu,daję ci pięć minut - wrzasnął pan Robert
-A ty,Mike lepiej też stąd idź. - Ojciec jego przyjaciela zwrócił się już nieco łagodniejszym tonem
-Dobrze,proszę pana - poszedł w stronę wyjścia
-Czekaj ! Wiesz może gdzie jest Camilla ? - Dziewczyna o której powiedział dorosły Morgan była jego córką
-Poszła do przyjaciółek na piżama party- nie patrząc na rozmówcę Mike wyszedł z pokoju udając się do wyjścia,przy okazji zabierając wódkę z kuchnii. Nie widział dlaszego sensu bycia po rozstaniu z Jess, więc postanowił sobie odebrać życie. Pijany pojechał w stronę domu ,znalazł jakiś wieżowiec, pojechał windą na ostatnie piętro. Robiąc wielki hałas otorzył jakimś cudem drzwi prowadzące na dach. Teraz już mógł płakać, Jessica była jego całym życiem,zakochał się w niej,a ona go tak potraktowała. Rozmyślał tak jakąś godzinę upijając smutki gorzką wódką.Później podnióśł się i stanął na krawędzi dachu,ale nagle coś mu się przypomniało. Miał przecież przyjaciół,rodzinę," samobójstwo jest oznaką słabości "-słowa jego kochanej babci. Zamknął oczy na chwilkę, po ich otwarciu i popatrzeniu na nocną panoramę Los Angeles ,stwierdził,że zacznie nowy rozdział w swoim życiu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz