-Rose wstawaj ,Peter dzwoni- Caroline,która najwidoczniej wstała wcześniej podała jej telefon
-Halooo-Rosalie powiedziała zaspanym głosem
-Stara,musisz do mnie przyjść,to jest konieczne-poważny ton Peter'a zdziwił dziewczynę
-Coś się stało? - zapytała z ciekawością
-Tak...- Morgan opowiedział jej ze wszystkimi szczegółami, co się wydarzyło zeszłej nocy.- Rose szybko się wykąpała i ubrała, godzinę później już była u Peter'a w pokoju.
-Ty chyba sobie żartujesz ze mnie ? - Powiedziała na "dzień dobry" - Co to ma być ? Czy ty myślisz człowieku ? Sto osób na imprezie ? Prostytutka ? Oszlałeś,nie pomyślałabym ,że jesteś w stanie coś takiego odwalić-kontynuowała
-Ojciec chce mnie wysłać do specialnego ośrodka- Nasz szalony imprezowicz mówił poważnym tonem ignorując słowa swojej BFF.
-Co ? Ale to na jak długo ? -Rosalie była zaskoczona- Pan Robert,czy tam wujek,jak go nazywała dziewczyna, nigdy w życiu nie był ,aż tak bardzo surowy dla swojego syna.
-Nie wiadomo na ile,ale na pewno nie na krótko,jutro rano wyjeżdżam. W dodatku nie mogłę dodzwonić się do Michaela.
-Michaela? - Przyjaciółka Peter'a nie znała tego chłopaka
-Mój przyjaciel,geniuszu. Poznacie się pewnie w szkole,kiedy to ja będę siedział w więzieniu dla niechwychowanych nastolatków popijając kawkę z nowo poznanymi ludźmi, chociaż zapomniałem, kawa to też używka ! No to będę pił soczek. - Chłopak odparł niezadowolonym tonem
-Przykro mi,ale nie wiem jak cię pocieszyć,w sumie to będziesz miał nauczkę. Ale wiedz,że będę tęsknić ! - Rose przytuliła przyjaciela
-Dzięki za szczerość- przewrócił oczami.
*************************
*************************
Mike był pogrążony w smutku,ale kiedy Peter powiedział mu,że jutro jedzie do jakiegoś ośrodka dla niewychowanej młodzieży to postanowił kupić paczkę fajek i przyjść do swojego przyjaciela. Chłopy razem wypalili dwie paczki
-Jess zachowała sie sukowato - wykrzyczał Peter słuchając relacji Michaela ze wczorajszej imprezy
-Najgorsze jest to,że nadal ją kocham- pożądnie zaciągnął się papierosem,najlepszym lekiem na smutki
-Ty chociaż będziesz chodził do szkoły,może poznasz jakąś sexi pierwszoklasistkę ?
-Jakoś tego nie widzę,nie ma piękniejszej od mojej byłej.
-A ta ładna dziewczyna którą widziałeś na korytarzu,kiedy były egzaminy z języków dla przyszłych licealistów ? - Peter przypomniał sobie,kiedy to Mike poszedł na chwilę po coś do szafki. Nie było go dobre 10 minut,kiedy wrócił to powiedział,że widział śliczną dziewczynę,która pewnie będzie chodziła do ich liceum. Dziwne,że taki odważny Michael nie zagadał do tej laski...
-A ona...Nic do niej przecież nie poczułem,była jedynie atrakcyjna-Chłopak wzruszył ramionami
-Jess zachowała sie sukowato - wykrzyczał Peter słuchając relacji Michaela ze wczorajszej imprezy
-Najgorsze jest to,że nadal ją kocham- pożądnie zaciągnął się papierosem,najlepszym lekiem na smutki
-Ty chociaż będziesz chodził do szkoły,może poznasz jakąś sexi pierwszoklasistkę ?
-Jakoś tego nie widzę,nie ma piękniejszej od mojej byłej.
-A ta ładna dziewczyna którą widziałeś na korytarzu,kiedy były egzaminy z języków dla przyszłych licealistów ? - Peter przypomniał sobie,kiedy to Mike poszedł na chwilę po coś do szafki. Nie było go dobre 10 minut,kiedy wrócił to powiedział,że widział śliczną dziewczynę,która pewnie będzie chodziła do ich liceum. Dziwne,że taki odważny Michael nie zagadał do tej laski...
-A ona...Nic do niej przecież nie poczułem,była jedynie atrakcyjna-Chłopak wzruszył ramionami
*************************
Camie była wyrozumiałą siostrą,która po śmierci matki z nieśmiałej dziewczynki stała się twardą niczym skała kobietą. Jest młodsza od Petera jedynie o rok,ale mentalnie to jej braciszek jest tym którym trzeba się opiekować. Faceci... Camille ich nie rozumiała,chociaż spędzała tak dużo czasu ze swoim bratem. Jej romanse kończyły się katastrofą,najczęściej zostawała wykorzystywana,co też przyczyniło się do zmiany jej charakteru. Jej przyjaciółką jest Rosalie, która jest także przyjaciółką Peter'a. Rose też kiedyś była zagubioną,szarą myszką,teraz stała się mega optymistką,która jest szalenie zakochana w swoim chłopaku. Wszystko świetnie,gdyby nie fakt,iż Nicolas jest z Phoneix. Spotykają się tak często jak tylko potrafią. Są już ze sobą prawie rok,pomimo tego,że każdy jest przeciwny ich związkowi. Camille należy także do tej grupy,powtarza przyjaciółce,aby znalazła sobie kogoś z LA,najlepiej ze szkoły,z nowej szkoły do której razem idą. Liceum to słynie z tego,iż chodzi tam niezmiernie dużo przystojniaczków,niestety na egzaminach widziały także wiele pięknych dziewczyn,czyli jest konkurencja. Gdyby nie impreza Peter'a to pewnie wbiłyby się dzięki niemu w jakieś fajne towarzystwo,teraz same muszą sobie proadzić. Ale jak nie one to kto ? Dziewczyny tworzą tak zgrany związek, dopełniają się,obydwie są pozytywnie szalone, lecz jednak Camie jest grzeczna i ułożona, Rose nastomiast wydaje się być nieśmiałą, miłą osóbką. Jednak są to tylko pozory. Nie należy do potulnych, nie jest łatwa,często jest chamska,a to dlatego,iż kiedyś pocałowała się z obleśnym chłopakiem,do którego nic nie czuła i ledwo co przeciwstawiła się jemu,kiedy on zaczął ją rozbierać. Teraz można wywnioskować jak wiele do myślenia dają różne momenty z życia,głównie te złe. Ale takie rzeczy są ważne w naszym istnieniu, Rose i Camie się zmieniły dzięki temu. Ciekawe czy tak też będzie z biednym Peter'em? Który to zaznał tylko jeden wstrząs w swoim życiu,śmierć matki. Lecz to nie zmieniło go w pełni,a może tylko udaje,iż go nie zmieniło?Ten chłopak uwielbia przybierać maskę niewzruszonego. Może wreszcie nadeszła pora,aby ją zdjąć ? Camille zastanawia się nad tym za każdym razem, ubolewa ,że nie zna tak dobrze swojego brata. A dziś on wyjeżdża,na miesiąc,dwa, a może i nawet na rok ? Będzie za nim cholernie tęsknić ! On wspierał ją zawsze w trudnych chwilach,potrafił ją pocieszyć, nawet kiedyś pobił się z chłopakiem,który ją zdradził. Co jest trochę nie do zrozumienia ,bo za to samo Peter nieraz dostał po twarzy. Najwidoczniej przynajmniej kocha swoją siostrzyczkę.
***************************
25 sierpień,piękna data,to właśnie rok temu Rose zgodziła się by być dziewczyną Nicka. Chłopak jest na pozór idealnym wzrocem,opiekuńczy,słodki,miły dla jej rodziców,nieśmiały,ułożony. Ale czy te cechy właśnie nie nudzą Rosalie ? Ta dziewczyna uwielbia spontaniczność oraz dreszczyk emocji,którego to Nicolas nie daje. Ostatnio zaczeli gadać na temat sexu,Rossie wyczuwa ,iż on chyba będzie chciał niebawem to zrobić,ale ona nie jest w ogóle gotowa,już wystarczająco za daleko się posuneli... Jej rozmyślenia przerwał jej widok jej drugiej połówki przechodzącej przez bramkę na lotnisku.Dziewczyna podeszła do niego i go mocno przytuliła.
-Cieszę się,że mogłaś dziś mnie przyjąć - pocałował ją w usta
-Ja również się cieszę,to co dziś robimy ? - dziewczyna zapomniała,że przecież mają już wszystko zaplanowane. Zero spontaniczności
-Idziemy do restauracji,a potem do ciebie do domu,ale przed tym wręczę ci prezent- mówiąc to podał jej małe pudełeczko. Wyciągnęła bransoletkę z pereł,marzyła o takiej,ale podarunek jej również nie zaskoczył spodziewała się tego,on sam zapowiedział ,że da jej coś na rocznice.
-Jest piękna ! -Rose pocałowała go w usta,chciała aby całus wyszedł namiętny,lecz on jak zwykle publicznie nie robił tego.Dziewczyna przymknęła na to oko,znowu.
Czas z Nicolas'em tak szybko minął,nim Rosalie się obejrzała,to już musiała iść z nim z powrotem na lotnisko,jak zwykle cmokneli się w usta na pożegnanie przed jego odprawą. Spotkania z tym chłopakiem wyglądały niemalże identycznie,ale jego dziewczyna starała się tego nie zauważać,a jemu to zupełnie nie przeszkadzało. Rose patrzyła się jeszcze przed siebie,nim zniknęła jego szczupła sylwetka. Nigdy nie była przekonana co do tego,czy podoba jej się w pełni jego wygląd. Był strasznie chudy ,kiedy przejeżdżała dłońmi po jego ciele dało się wyczuć wystające kości, 60kg na chłopaka który ma 180cm wzrostu to trochę mało,bardzo mało... Jego jasnoblond włosy były strasznie liche, najbardziej interesujące były jego duże błękitne oczy i to chyba na tyle. Z pozoru wydawał się wyglądać przystojnie,ale po dłuższym przyglądaniu mu się Rosalie miała wątpliwości,tak za każdym razem kiedy się z nim widziała...
***************************
Mike nigdy nie czuł się tak samotny bez Peter'a minęły prawie dwa miesiące od kiedy opuścił to miasto. Najgorsze w tym jest,że pan Robert nie powiedział gdzie znajduje się ten ośrodek. Pet jest pozbawiony telefonu komórkowego,nawet listu nie można mu wysłać,bo przecież nikt nie wie na jaki adres. Michael'owi zostali jedynie Jackob,Tom,Alice- trójka tego najlepszych przyjaciół,ale i tak nikt nie zastąpi Peter'a. Za tydzień rozpocznie się nowy rok szkolny,masakra znowu będzie olewanie szkoły,wagary,ściągnie,palenie w kiblu. I tak przerażająca rutyna,dzień w dzień chodzenie do szkoły,zapalenie papierosa przed lekcją (na odstresowanie). Michael był nałogowym palaczem,właściwie to zaczął w tamtym roku i zostało mu do dziś. Jego rodzice strasznie wrzeszczą jak czują smród fajek (chociaż już się przyzwyczaili), ich zdaniem palenie to strata pieniędzy i zdrowia.Właśnie, pieniądze są jednym z problemów przez które przechodzi jego rodzina,rodzina Mason'ów ,nie są jacyś biedni ,ale nie należą do strasznie bogatych,tak jak większość jego przyjaciół. Głupio mu trochę obracać się w takim towarzystwie,ale stara się nie zawracać sobie głowy stanem portfela jego rodziców. Ogólnie Mike niczym się nie przejmuje i czuje się pewny siebie,nieraz aż za bardzo,lecz on sam tego nie zauważa. Uwielbia kobiety,żadna mu niczego nie odmówiła,zawsze zdobywał je,czy zajęło mu to rok czy tydzień. Jessy była jedną z niewielu dziewczyn w których się na prawdę zakochał,ale ironia losu tak zarządziła,że kiedy coś do kogoś poczuł,to ta osoba tego nie odwzajemniała.I tak się stało też tym razem.
_______________________________________________________________
Wow jaka mega wena :) Dwa rodziały w ciągu jednego dnia? Czemu nie ? Piszę zamiast się uczyć fizyki,ale tym razem pisanie mnie tak jakoś bardzo wciągnęło,szykujcie się na to,iż jutro (a może i nawet dziś) pojawi się trzeci rozdział. Życzę miłego czytania ♥
Emily.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz