środa, 21 maja 2014

Rozdział 8

    2 miesiące później   

          Peter'a nadal nie ma w Los Angeles, Katy zerwała z Michaelem,był za biedny jak dla niej,więc przeskoczyła na Matt'a (od czasu kiedy chłopak podjechał swoim czerwonym,nowym Ferrari,cóż taka dziewczyna jak ona musi mieć porządnego partnera). Camie jest w rozpaczy nie tylko z powodu wyjazdu babci,która została u nich całe 2 miesiące ale także,ponieważ występ taneczny który wyszedł grupie prześwietnie nie miał wpływu na stosunek Mathew do niej ,on zaczął zwracać uwagę na Kathren... Rose też nie emanowała radością, Mike znalazł sobie jakąś nową ofiarę, Hellen (śliczna brunetka z innej szkoły) Tyle,że Rossie nie zdawała sobie tak naprawdę sprawy z tego,dlaczego jest smutna. Udawała nawet szczęśliwą,kiedy to Michael zaczął ją totalnie olewać (nie odzywają się,ani nie witają już przez dobry miesiąc). Ale oczywiście nie zabrakło nowych znajomości przez ten czas. Camie chciała wzbudzić zazdrość Matthew przymilając się do pewnego Sam'a,kiedy to jej przyjaciółka zaczęła stosować ta samą taktykę (zupełnie nieświadomie) teraz ciągle gadała z jednym z przystojniaków szkolnych, Erick'iem,szatynem o niebieskich oczach,lecz bidulka wmawiała sobie ,że właśnie to on jej się podoba. Ale może przestańmy drążyć temat zauroczeń i romansów ? Michael ma podbramkową sytuację w domu, rodzice ciągle gadają ,że nie mają kasy, a w dodatku traktują go jak gówno.Od czasu kiedy to przyszedł list ze szkoły informujący ,iż chłopak ma nieusprawiedliwione 20 godzin lekcyjnych !  Teraz ma karę i ponadto musi chodzić na każdą lekcję (nawet na bezsensowną filozofię) Jakby jeszcze było tego mało,Mike nie ma zadowalających ocen. Dlatego rodzice faworyzują ,jego siostrę, Angelin'e ,piękną oraz inteligentną studentkę prawa.
Camille też nie ma za wesłoej sytuacji rodzinnej. Co każdy wieczór czyta ze łzami w oczach, rozdział pamiętnika matki. Miała kobieta szczęście,iż poznała ich tatę już w liceum... A właśnie, co do ojca to nic nowego,cały czas w rozjazdach. Zarabiając grube pieniądze ma rodzinę w głębokim w poważaniu, najpierw pozbył się swojego syna ,jeden problem z głowy,teraz tylko wystarczy czekać,aż wyśle gdzieś Camie... Bez Peter'a ten dom jest taki nudny, ciemny, przerażający (szczególnie ,wtedy kiedy Camille musi spać sama jak palec w wielkiej posiadłości) . Dobrze,że ma swoją przyjaciółkę, Rose. Lecz ona jest zajęta przygotowaniami do świąt Bożego Narodzenia. Jak wiadomo w LA coś takiego jak śnieg nie istnieje, romantyczna Rossie zawsze chciała go zobaczyć,wyjść o parunku na dwór,powdychać mroźne powietrze i patrzeć na spadające płatki,które delikatnie lądują na ziemi. Wtedy na pewno czuje się prawdziwą,świąteczną atmosferę. A dziś jest 20 stopni i ani jednej chmurki,świetny 14 grudnia ! Już za tydzień przyjeżdżają do niej kuzyni z Niemiec,ciekawe czy znowu przyniosą jej,podobnie jak w tamtym roku, jakże najprawdziwszy śnieg w słoiku (mniejsza z tym,że roztopiony)

*******************

-Co mi kupisz na gwiazdkę ? -zaszczebiotała Katy do Matt'a 
-Niespodzianka - zaśmiał się chłopak,mina mu zrzedła ,kiedy to zauważył swojego kumpla Mike'a ,który patrzył się na nich smutnym wzrokiem. 
-Ojej Michael,chyba ci zazdrości ,że ze mną siedzisz-Kathren już po raz setny pokazała swoją jakże "skromną" stronę.
-On cię nie kochałwięc nie zazdrości. Myślę,że po prostu on ma problem w tym ,aby się zakochać. Jest po prostu nieszczęśliwym człowiekiem,który wcale nie potrafi sobie poradzić z kobietami,przynajmniej tymi które się mu naprawdę podobają- chłopak mówił czystą prawdę, Michael czuł się bardzo samotny,pomimo tysiąca adoratorek i miliona znajomych no i dziewczyny,która była następną nic nie znaczącą częścią jego życia. Dziś jeszcze chłopak nie zdążył na pierwszą lekcję,tym samym dostając opierdziel od ostrej profesor od matmy. Na przerwie z radiowęzła chamsko były puszczane świąteczne piosenki o miłość. "Last christmas I gave you my heart,but the very next day,you gave it away" ,Mike był naprawdę wkurzony słysząc to po raz milionowy ! Piosenki o prawdziwej miłości doprowadzały go do szału, w tamtym roku może i to mu  nie przeszkadzało,ponieważ mógł w ich rytm tańczyć na korytarzu wraz z Jess. 
-"Teraz zagramy piosenkę All I want for christmas is you ,specjalnie dla Ashley od Tom'a" - usłyszał głos dziewczyny przemawiającej przez mikrofon ,no proszę nawet jego najlepszy przyjaciel ma dziewczynę z którą mu się wspaniale układa,jeszcze dedykuje jej piosenki,no pięknie. 
-Siema stary - nagle podszedł do niego jego dobry kumpel z pierwszej klasy, Alex 
-Cześć- uśmiechnął się do kolegi
-Idziemy na szluga ? -to samo pytanie zadawał codziennie
-Nigdy nie odmówię ci Alex'ie- poszli w stronę męskiego kibla. Oczywiście jak na złość musieli minąć Rose z tym jej przydupasem,Erick'iem. Michael się wkurzył,na to w jaki sposób ona na niego patrzy i z nim gada,postanowił do nich podbić i jak gdyby nic przywitać się z dziewczyną. Pomimo tego,że pomyśli,że jest głupcem który najpierw ją olewa,a później podchodzi. 
-Cześć-musiał dotknąć ramienia dziewczyny,ponieważ ona była wpatrzona w swojego rozmówcę 
-Hej-odwracając się w stronę Mike'a popatrzyła się na niego z politowaniem. Lecz chłopak cmoknął ją w policzek,zmroził spojrzeniem jej rozmówcę i poszedł za Alex'em. 
-Kto to był?- zapytał się Eric 
-Kolega-westchnęła Rose,która jeszcze przed chwilą odprowadzała Michael'a wzrokiem, dopóki nie zniknął  z jej zasięgu wchodząc do kibla.
-Ano tak to ten okropny amancik-pokręcił głową jej rozmówca
-Dlaczego okropny ? 
-Raz mi zabrał dziewczynę i ciągle coś do mnie miał,szkoda gadać- kiedy chłopak obgadywał szkolnego "amancika" Rose zrobiło się smutno,ona nigdy w życiu nie powiedziałaby tak na Mike'a ,chociaż miała  niepodważalne dowody na jego złe zachowanie.
-Jeśli ci zabrał dziewczynę,to tylko o niej źle świadczy,a nie o nim- Rosalie zaczęła bronić kolegę
-Mógł się do niej nie dopieprzać 
-A ona mogła się mu nie dawać,proste-złośliwie się uśmiechnęła
-Oj Rossie,nie radziłbym ci go bronić,nawet jeśli ci się podoba,to pamiętaj ,że to taki typ który to wykorzysta ,przeleci cię i zerwie - Erick przybrał wredny wyraz twarzy i bez pożegnania odszedł. Dziewczyna miała mętlik w głowie,a wydawało się jej ,że już potrafiła nie myśleć o Michael'u. Teraz wszystko powróciło,to przez to,że podszedł. Zadzwonił dzwonek na lekcje,Rose leniwie poszła w stronę sali od geografii ,kiedy w tle,na złość z głośników leciał utwór "Merry Christmas Everyone". Rosalie nie miała humoru,aby słuchać, beznadziejnych piosenek o miłości... 

*******************

          Camille miała biologię,biedna była pogrążona w tak melancholijnym nastroju ,iż spóźniła się 10 minut. Baba na nią nawrzeszczała,lecz to był pikuś w porównaniu do tego ,co teraz czuła. Widziała jak Matt całuje się z Katy (suka z niej) ,ponad to tata napisał jej głupiego sms'a,którego treść brzmiała następująco "Córeczko,przepraszam,ale nie będę w stanie przyjechać na święta,dzwoniłem do rodziców Rosalie w tym roku z nimi spędzisz tą wigilię". Dziewczyna miała łzy w oczach czytając tą wiadomość,chyba to ją bardziej dopiło ,niż igraszki Kathren i Mathew. Chciała chociaż raz w życiu spędzić z ojcem wigilię,taką normalną w rodzinnej atmosferze. Gratulacje w ogóle dla niego,iż pomyślał,że Cam zostanie sama i zadzwonił do państwa Donnel.... 
-Camille Morgan do odpowiedzi -wrzasnęła pani Hillton. Super ,zgarbiona dziewczyna podeszła do tablicy,miała narysować jakąś krzyżówkę,lecz akurat dzisiaj jej mózg odmówił współpracy. Pani profesor powrzeszczała na nią,litując się i dając jej jedynie minusa.
-Następnym razem uważaj na lekcjach,nie rozmyślaj tyle ! -upomniała ją swoim ostrym tonem
-Dobrze,przepraszam-Camille odezwała się skruszonym głosem. Nie dotrzymała obietnicy,resztę lekcji spędziła na odliczaniu czasu do przerwy. Kiedy zadźwięczał dzwonek to wszyscy jak na zawołanie zaczeli się pakować,po kilku minutach Cam znalazła swoją przyjaciółkę na korytarzu.
-Rose,nie uwierzysz jaki mam okropny dzień - przytuliła się do niej
-Ja też nie mam za wspaniałego-westchnęła Rossie i opowiedziała o sytuacji która zdarzyła się na poprzedniej przerwie,lecz jej rozmówczyni miała większy powód do smutku...
-Ej może pójdźmy na szluga,mam ochotę zapalić-wrzasnęła Camie
-Dobra,tylko,że od kogo załatwimy przynajmniej dwa papierosy ? - Oczywiście Rose pierwszy na myśl przyszedł Mike...
-Może Katy ma ? Pofatyguję się jedynie za szluga do tej suki. Najpierw zarywa do Michael'a ,a teraz do Matt'a,ja nie wierzę-Cam pokręciła głową 
-Czujesz teraz to co ja,chociaż w sumie to nie... 
-O wreszcie się przyznałaś ! -znowu przytuliła przyjaciółkę
-Do czego niby ? 
-Do tego,że Michael ci się podoba,nie rób ze mnie debilki ! 
-No dobrze,jejku - Rosalie zrobiła się czerwona,co nie zdarza się zbyt często. 
Dziewczynom w ostateczności udało się załatwić fajki od przydupaska Camille,Sam'a . Uradowane wparowały do kabiny w damskiej toalecie.
-Nie dziwię się ,że Mike tak często chodzi palić w szkole. To relaksuje ! -przyznała Rose
-No i to jak -uśmiechnęła się do niej przyjaciółka. W głośnikach tym razem dźwięczała jakaś kolejna piosenka o świątecznej miłości,lecz dziewczyny właśnie w tym momencie zapomniały o problemach. Piosenkę miały głęboko gdzieś. 

___________________________________________________

Ufff,po wielu poprawkach oraz kasowaniach ,rozdział nareszcie gotowy ! Przepraszam,że nie wstawiłam go wcześniej,ale wena mnie całkowicie opuściła,a poza tym miałam dużo na głowie. A teraz życzę wam miłego czytania :) 

Emily ♥ 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz